Tanzania

ZANZIBAR

Na archipelag Zanzibaru przylatuje się na wypoczynek przy słonecznych, pięknych plażach i dla kąpieli w turkusowych wodach ciepłego Oceanu Indyjskiego. A jeśli jest to zima 2021 r. …

Plaża Paje
Plaża Paje

Jedną z atrakcji Zanzibaru jest Park Narodowy Jozani Chwaka Bay. Jest to jedyny Park Narodowy na Zanzibarze.

Występują tutaj endemiczne małpy – ( Colobinae ) gerezy trójkolorowe, zwane również czerwone i małpy ( Sykesa ) białogardłe.

Nabrzeże Stone Town z widokiem na Pałac Sułtana.

Największym miastem Zanzibaru jest Stone Town. Jest ono jednym z najstarszych portów żeglugowych na świecie. Stare miasto w pełni oddaje nastrój wielokulturowości przybyłych tutaj osadników. Kręte, wąskie uliczki, koralowe ściany zabudowy, charakterystyczna stolarka okien, werand i drzwi.

Katolicka katedra św. Józefa.
Stary Fort Stone Town.

Rejs wokół wysp Zanzibaru tradycyjną, drewnianą arabską łodzią Dau/Dhow i nurkowanie przy napotkanych rafach koralowych to kolejna z tutejszych atrakcji.

Plaża Jambiani.

Tanzania kontynentalna to wspaniałe Parki Narodowe, w których spędzamy niesamowite chwile obserwując dzikie zwierzęta w ich naturalnym środowisku.

Safari w Parku Narodowym Jeziora Manyara.

Panorama PN j. Manjara
stado bawołów
Impale
Pawiany

Masajowie.

Krater Ngorongoro został zagospodarowany do utworzenia szczególnego obszaru chronionego dla zwierząt. W kalderze wulkanicznej zamieszkuje aktualnie 27000 zwierząt.

Panorama Ngorongoro.
żurawie afrykańskie

Maroko

Do Maroka przyjechałam w marcu 2013 r. W Polsce był to mroźny i śnieżny początek wiosny. Dlatego Maroko ze swoim słońcem i kolorami przypadło mi mocno do serca.

Marokańskie wybrzeże ciągnie się przez 1835 km nad Oceanem Atlantyckim i Morzem Śródziemnym. Piękne plaże przyciągają zwolenników opalania i sportów wodnych. Poza większymi miastami i ośrodkami turystycznymi wybrzeże jest niezagospodarowane, a plaże przepiękne. Kocham takie „dzikie” plaże, a ich w Maroku jest najwięcej.

Drzewka arganii żelaznej i pomoc techniczna w pozyskiwaniu oleju arganowego – kozy, to uroczy widok i wdzięczny obiekt fotograficzny. Arganie rosną tylko w rejonie pomiędzy Agadirem, a As-Suwajrą.

As-Suwajra – Essaouira, znana dawniej jako Magador została założona przez Portugalczyków, jako port zaopatrzeniowy na trasie wielkich wypraw morskich. W 1506 roku wybudowali tutaj Cytadelę, której mury obronne przetrwały do dnia dzisiejszego.

Mury forteczne
Brama forteczna wejście do portu.

Port rybacki czaruje błękitnymi burtami łodzi. Gromady ptaków wyczekują na okazję by pochwycić, którąś ze złowionych ryb. Na targu nieopodal wybieram ze straganów owoce morza i ryby. Obsługa zabiera wypatrzone przeze mnie specjały na tacę i za moment, przyrządzone smażą się na grillu. Mój świeży, smaczny lunch.

Widok na medynę
Mury obronne od strony oceanu.

Spacer zabytkową, białą medyną z wąskimi, krętymi uliczkami powoli wprowadza mnie w klimat marokańskiego życia.

Meczet Księgarzy, Masdżid al-Kutubijja

Marrakesz na przełomie XII i XIII wieku był stolicą potężnego imperium i to w tym okresie powstały najważniejsze jego zabytki. Nazywany czerwonym miastem od koloru gliny, którą wykończone zostały mury obronne miasta i wiele budynków Marrakeszu.

Sułtański Pałac el Bahia jest dla mnie najpiękniejszym przykładem zdobień w stylu marokańskim. Koronkowe mozaiki, drewniana snycerka i malowane drewniane sufity, patia z mauretańskim wykończeniem łukowym drzwi i okien. Perełka.

Pałac El-Bahia

Wędrując po medinie Marrakeszu na każdej z ulic napotyka się stragany targowe i niewielkie sklepiki. Barwnie wystawione, przyciągają wzrok.

Medresa Alego ibs Jusufa

Kolejnym miejscem, równie pasjonującym jest szkoła teologiczna ulokowana przy meczecie Alego Ibn Jusufa z XII w. Dziedziniec medresy z sadzawką wypełnioną wodą prezentuje się wspaniale drewnianymi rzeźbieniami i ażurowymi marmurowymi sztukateriami. Meczetu nie można zobaczyć, a szkoda gdyż jest jednym z najważniejszych zabytków Marrakeszu.

Nowoczesny dworzec w Marrakeszu wykończony w tradycyjnym stylu.

Następnym moim celem i miejscem, którego nie powinno się przegapić w czerwonym mieście, są Nekropolia Sadytów. Nekropolia są miejscem pochówków od XI w. najznamienitszych rodów panujących w Marrakeszu, dynastii marynidzkiej i sadyckiej. Grobowce umieszczone zostały w ogrodzie oraz w pawilonach, a wśród nich najpiękniejsza jest sala kolumnowa. Bogato zdobione marmurowymi mozaikami i płaskorzeźbami.

Miejscem, którego nie mogłam pominąć jako zwolenniczka wszelakich ogrodów jest Jardin Majorelle. Jaques Majorelle, francuski malarz zagospodarował ogród wokół swojego marokańskiego domu w sposób spektakularny. Jego pracy na pewno nie zmarnował kolejny właściciel, projektant mody Yves Saint Laurent. Efekt zobaczcie sami.

Intensywny błękit i żółć doniczek oraz zabudowań przebija się z każdego zakątka zielonego, głównie kolczastego ogrodu. Jardin Majorelle to zaskakująca enklawa w Marrakeszu.

Kręte uliczki miejskiego suku, tematycznie oferują kupującym różnorakie towary.

Największy plac w Marrakeszu Dżami al-Fana jest miejscem targowym, przedstawień i restauracji ulicznych. Tutaj toczy się „życie nocne” miasta, a właściwie jest ono ukierunkowane jako atrakcja turystyczna. Kuglarze, zaklinacze węży, muzycy gnawa wszyscy chcą zwrócić na siebie uwagę, a naganiacze zapraszają do niezliczonych barów z przekąskami. Przed laty plac był głównie miejscem egzekucji oraz handlu niewolnikami i zwierzętami – wielbłądami, kozami, owcami.

Z Marrakeszu wyruszam na południe, szlakiem karawan. Chcę zobaczyć Ajt Bin Haddu, to głównie dla niego przyjechałam do Maroka. Droga prowadzi przez górzysty teren Antyatlasu. Jest to dla mnie jedna z bardziej urokliwych tras jakimi jechałam. Prowadzi pomiędzy wciąż zmieniającymi się pasmami górskiego krajobrazu. Niewielkimi „czerwonymi” wioskami i miasteczkami.

Urokliwie położona na zboczu wzgórza nad rzeką Warzazat osada Ajt Bin Haddu. Starożytna osada – ksar, wybudowana z czerwonej gliny w tradycyjny sposób. Ajt Bin Haddu przetrwało dzięki ciągłej naprawie, odtwarzaniu poszczególnych elementów zniszczonych przez deszcz i wiatr.

Ajt Bin Haddu w czasie swojej świetności było oazą, do której zmierzały karawany. Odpocząć, uzupełnić zapasy żywności i wody, wyruszyć dalej do Marrakeszu lub w przeciwnym kierunku do Hiszpańskiej Afryki Zachodniej. Tajemnicze miasto na górskich pustynnych bezdrożach.

Kasbah de Taourirt w Warzazat należąca do rodziny el Glaoui jest dobrze zachowaną warownią zbudowaną również z czerwonej gliny w tradycyjny sposób i z tradycyjnymi elementami wykończenia. Mozaiki, drewniane malowane sufity, ażurowe ornamenty.

Warzazad – Ouarzazate jest siedzibą studia filmowego Atlas Studios i co za tym idzie, to rejon marokańskiego hollywood. W Warzazad istnieje wiele fragmentów miasta, które powstały tylko dlatego, że takie było zapotrzebowanie do planu filmowego. Natomiast poza miastem na pustyni powstały całe scenerie filmowe.

Jedna z przykładowych scenerii filmowych, czyżby to Egipt?:)

Wjeżdżam na tereny rolnicze gdzie rośnie szafran, najdroższa wagowo przyprawa świata. Pozyskiwane słupki z krokusa, są składnikiem potraw i napojów oraz wielu kosmetyków i lekarstw. Akurat o tej porze roku co tu jestem, jest już po zbiorach, a na polach królują maki. Rolnicy z chęcią oprowadzają po łąkach, na których rosną krokusy – niestety już przekwitłe i oferują wysuszony szafran do sprzedaży.

Jedna z kolejnych zabytkowych kasb napotkanych po drodze do Agadiru.

Medyna Tarudant z ciekawym sukiem i placem miejskim, na którym spędzają czas mieszkańcy pijąc herbatę w herbaciarniach przy dźwiękach muzyki objazdowych grajków.

Mury obronne w Tarudant

Tarudant to atrakcyjne turystycznie miasto. Zostało założone przez dynastię Sadytów. Położone w żyznej dolinie rzeki Sus miasto otaczają dobrze zachowane mury obronne. Do wnętrza prowadzi 7 bram.

Palais Salam, Taroudant

Agadir jest wypoczynkową miejscowością z dobrym zapleczem hotelowym i piękną plażą. Jednak to także dość duże miasto portowe. Do portu warto się przespacerować, choć to kawałek drogi. Przypływają tutaj kutry z połowu, a na świeże ryby i owoce morza czekają już w porcie furgonetki z wielu regionów Maroka. Na miejscu niewielkie bary serwują ryby dla pracowników portu i rybaków. Można się do nich dołączyć i zjeść świeżutką rybę.

Kutry przy nabrzeżu portu.

W Agadirze jest spory plac targowy, który warto zobaczyć, a następnie samemu wyszukać jakiś ciekawy i uroczy zakątek miasta:).

Kenia

Nie jestem oryginalna, od kiedy oglądnęłam przed laty film „Pożegnanie z Afryką” marzyłam by zobaczyć Kenię, Masajów, Afrykę. Marzenie to zrealizowałam w 2010 r.

Kenia, to piękne ciepłe plaże nad Oceanem Indyjskim z białym piaskiem i strzelistymi palmami.

Diani Beach

Kiedy nurkuję w wodach oceanu indyjskiego otaczają mnie ławice kolorowych rybek. Rafy koralowe może nie są tak dobrze zachowane jaki w innych rejonach świata, ale i tak jest co oglądać. Jaki to dobry sposób na spędzenie udanego dnia. Wracając z nurkowania spostrzegam jak do naszej łodzi podpływają delfiny. Płyną przed nami przez kilka minut zanim znikną.

Odwiedziłam Park Narodowy Tsavo West, którego charakterystycznym elementem jest czerwony kolor ziemi. Napotkać tutaj można różne gatunki zwierząt żyjących w buszu. Właściwie to trzeba je czasami uważnie wypatrywać, bo potrafią chować się za drzewami.

Baobaby

Właśnie dla takiego widoku chciałam przyjechać do Kenii.

Gniazda wikłaczy niczym bombki na choince.
Kob śniady i stado impali

Wokół źródeł Mzima gromadzą się zwierzęta wodne – krokodyle i hipopotamy oraz ciekawe okazy ptaków.

Masajska wioska.

Koloryt masajskiej wioski wiąże się z utrzymywaną żywą tradycją obrzędów i sposobu codziennego życia. Jednak zmiany cywilizacyjne powoli wkraczają w tutejszą rzeczywistość.

Park Narodowy Amboseli jest miejscem, które upodobały sobie słonie. Niezmierzone równiny sawanny, sprzyjają gromadzeniu się ogromnym stadom tych majestatycznych zwierząt. Tereny te są także miejscem zimowania bocianów. Ponad równinnymi terenami parku, wznosi się ośnieżone wzgórze Kilimandżaro ( 5895 m n.p.m. ), najwyższej góry kontynentu Afrykańskiego.

Marabuty i bociany

Wszyscy wiemy, że bociany na zimę wylatują z Polski do Afryki. W Parku Amboseli można je odwiedzić. Myślę, że bociany będąc tutaj niecierpliwie czekają, aż będą mogły polecieć do Polski, odnaleźć swoje gniazdo „swój dom” i założyć rodzinę.

Suazi – Eswatini

Lobamba pałac królewski

Południowo Afrykańskie niewielkie śródlądowe państwo. Sąsiaduje z Mozambikiem i RPA. Monarchia absolutna rządzona przez plemiennego króla. Miasto Lobamba jest siedzibą króla i parlamentu. To tutaj król co roku urządza tzw. „taniec trzcin”. Święto pod czas którego dziewczyny prawie nago, tańczą dla króla by ten mógł z pośród nich wybrać sobie kolejną ( kilkunastą )żonę.

W Suazi wszystkie naj…… nie należą do tych, którymi można się pochwalić. Jest państwem mającym największy procent zarażonych na HIV, najkrótsze życie, największy analfabetyzm w skali światowej.

Egipt

Od dziecka Egipt był moim marzeniem, wtedy nierealnym.

Piramidy, świątynie Faraonów, Nil, wielbłądy, Sahara.

W Egipcie byłam w 2008 roku przez dwa tygodnie. Aby mieć jak najpełniejszy obraz tego kraju, wybrałam w pierwszym tygodniu opcję rejsu promem po Nilu. W drugim, pobyt nad morzem czerwonym i dwudniowy wyjazd do Kairu.

W czasie mojego pobytu w Egipcie wszystkie wyjazdy poza dane miasto były przeprowadzane w konwoju. Konwój wyruszał każdego dnia dwa razy, wcześnie rano i po południu. Wszystkie wycieczki, grupy turystów jak i turyści indywidualni musieli stawić się na daną godzinę w wyznaczonym miejscu. Najczęściej był to parking lub spory plac przy wyjeździe z miasta. Każdy pojazd musiał mieć swojego uzbrojonego pilota. Konwój ruszał o wyznaczonej godzinie. Wszystkie pojazdy jechały zwartą grupą, bez możliwości zatrzymywania się. Po kilku godzinach jazdy przewidziany był postój. Miejsce na toaletę i posiłek. Wszystkie samochody musiały się tam zatrzymać i wszystkie razem ruszały w dalszą drogę. Konwoje zapewniały bezpieczeństwo turystom. A my turyści byliśmy mocno zaskoczeni samym widokiem kałasznikow i pistoletów. Z perspektywy lat wiem, że w wielu miejscach na świecie broń do ochrony turystów jest normą.

O wschodzie słońca nad Luksorem pojawiają się balony lecące w kierunku Doliny Królów.

Dolina Królów miejsce pochówku faraonów od XVIII do XX dynastii. Nekropolie te zostały wykute w skałach w rejonie Teb zachodnich. Do każdego z grobowców prowadził długi korytarz. Każda z komnat grobowych była bogato zdobiona, a sarkofagi wypełnione kosztownościami. Stawały się więc celem rabusiów i archeologów. Kto pierwszy ten…….. :). Skarby z odkrytego, a nie zrabowanego grobowca Tutenchamona znajdują się w muzeum w Kairze. Ja w Dolinie Królów zwiedziłam kilka grobowców. Widziałam komnaty z sarkofagami, malowane sufity na niebiesko z żółtymi gwiazdami. Warto zaglądnąć do tej starożytnej przestrzeni zmarłych faraonów.

Po drugiej stronie pasma gór otaczających Dolinę Królów została wykuta w skale grobowa Świątynia Hatszepsut. Świątynia składa się z trzech tarasów połączonych rampami. Tarasy zdobione są posągami, cokołami i reliefami. Dla mnie to punkt obowiązkowy na historycznej mapie świata.

W Deir el-Bahari mieszczą się jeszcze inne grobowce wykute z skale lecz znacznie skromniejsze, Świątynia Hatszepsut jest jedna.

Kolosy Memnona – posągi faraona Amenhotep III z XVIII dynastii. Posągi mają po 15,60 m wysokości i każdy waży około 800 ton. Posągi wykuto w blokach kwarcytu w 1370 r. p.n.e. i postawiono w Tebach zachodnich. Były one częścią świątyni grobowej faraona Amenhotepa III.

Droga procesyjna wiodąca do pylonów świątyni z 40 posągami sfinksów.

Karnak – starożytny kompleks świątynny w Górnym Egipcie na wschodnim brzegu Nilu. Był częścią Teb. Z Karnaku do świątyni Luksoru prowadził kamienny trakt z posągami sfinksów.

W Karnaku mieści się największa na świecie sala kolumnowa zwana „Wielki Hypostyl” – świątynia Amona-Re, która liczy 134 monumentalnych kolumn.

Pomnik skarabeusza
Jeśli do pełnej harmonii brakuje drugiego obelisku to znaczy, że jest w Paryżu.

Świątynia Narodzin Amona w Luksorze, to do niej za czasów faraonów prowadziła z Karnaku 3 km „Aleja Sfinksów”.

Rejs po Nilu daje możliwość spokojnej kontemplacji. Zwiedzanie ( najczęściej z samego rana ) jakiejś niesamowitej, monumentalnej świątyni faraonów, a następnie rejs tą tak szczególną rzeką. Można oglądać gaje palmowe, plantacje bananów, feluki pod żaglami, osiołki pasące się nad brzegiem, mieszkańców pochłoniętych swoimi codziennymi pracami. Ja zatopiona w fotelu.

Świątynia poświęcona bogowi Horusowi w Edfu jest jedną z najlepiej zachowanych świątyń egipskich. Była budowana przez szereg lat (od 237 p.n.e. do 60 p.n.e. ) przez dynastię Ptolemejską. Pełniła funkcję chroniącą południowych granic państwa.

Wybudowana przez Totmesa III świątynia w Kom Ombo góruje na skarpie tuż przy nabrzeżu zakola Nilu. Jednym z czczonych bóstw w tej świątyni był Sobek, postać przedstawiana z głową krokodyla. W jednej z kaplic Kom Ombo, kaplicy Hathor, przechowywane są zmumifikowane krokodyle nilowe.

Wycieczka z Asuanu w górę rzeki pozwala na pokonanie pierwszej katarakty na Nilu i dopłynięcie do wioski nubijskiej. Wioska przybliża sposób życia i kulturę plemion Nubii zamieszkujących tereny południowego Egiptu i północnego Sudanu.

Świątynia File w Asuanie

W kamieniołomie sjenitu w Asuanie wykuwano obeliski poświęcane Faraonom. To tutaj pozostał „na zawsze” największy z nich, niedokończony.

W Asuanie kończy się żeglowność rzeki Nil, na przeszkodzie stoi Tama Asuańska. To ona przyczyniła się do wielu zmian w tej części świata. Dzięki niej powstało jezioro Nasera, jedno z największych sztucznych jezior na świecie. Spiętrzenie wody mogło zniszczyć bezpowrotnie świątynie File i Abu Simbel. Dlatego świątynie zostały przeniesione w inne bezpieczne miejsca.

Jezioro Nasera
Widok na obie świątynie Abu Simbel

Dzięki ogromnej pracy archeologów i wielu naukowców przeniesiono świątynie Abu Simbel w miejsce, w którym aktualnie stoją. Poprzednio trud wzniesienia tych dwóch świątyń podjął faraon Ramzes II z XIX dynastii.

Świątynia Ramzesa II i jego 4 posągi 20 metrowej wysokości. Świątynia została poświęcona bogom słońca Amonowi-Re i Re-Horachte oraz Ptahowi bogowi sztuki i rzemiosła.

Druga ze świątyń Abu Simbel poświęcona została jednej z żon Ramzesa II Nefertari oraz bogini miłości i piękna Hathor.

Do świątyń Abu Simbel jest chyba najtrudniej dotrzeć, ale jak warto.

Drogę powrotną z Asuanu do Luksoru płynę tą samą rzeką :). Nil dopieszcza mój zmysł wzroku, mijamy Kom Ombo, pokonuję śluzę w Esnie i dopływam do Luksoru. Rejs zakończony. Zawsze miło go wspominam.

Morze czerwone i nurkowanie.

Na różne sposoby próbowałam „poczuć” uroki pustyni, z osłem włącznie:).

Kościoły Koptyjskie w Kairze pięknie zdobione drewnem, posiadały niesamowity klimat. Jeden z nich Kościół Najświętszej Marii Panny z III w. został prawdopodobnie wybudowany w miejscu gdzie schroniła się Święta Rodzina podczas swojej ucieczki do Egiptu. Przetrwały setki lat, a czy przetrwają wojny nienawiści religijnych XXI wieku?

Piramidy w Gizie, najbardziej rozpoznawalne miejsce na ziemi.

Nocą piramidy wyglądają równie majestatycznie. Tak zresztą jak i cały Kair w nocy ma swój szczególny urok i nabiera dodatkowego smaku.

W Kairze spędziłam dwa dni. Zwiedziłam to co oczywiste Piramidy w Gizie, Muzeum Egipskie w Kairze, Cytadelę Saladyna, kościoły koptyjskie i targi ale uważam, że zobaczyć Sakkare jest równie ważne.

Cały kompleks w Sakkarze, piramida schodkowa Dżesera i nieopodal położone mastaby oraz tablice z hieroglifami dopełniają obraz wspaniałości zabytków egipskich.

Cytadela Saladyna i Meczet Mahammada Aliego

Meczet Mahammada Ali Paszy z XVIII w. w Kairze

Zabytkowe cmentarze w Kairze zostały zaadaptowane przez bezdomnych na mieszkania.

Madagaskar

Na Madagaskar wybrałam się głównie dla wspaniałości przyrody tej czwartej co do wielkości wyspy na świecie. Zobaczyć lemury, kameleony, sprawdzić czy na pewno jest to czerwona wyspa i na koniec popływać z żółwiami przy pięknych plażach urokliwych wysepek otaczających największą wyspę Madagaskar.

Takie wspaniałe kolorowe kaniony napotkać można w kilku miejscach tej czerwonej wyspy. W tym odwiedzanym przez mnie rejonie, miałam obok siebie czerwony i szary . Ten „szary ” miał taką różnorodność barw, że sami oceńcie jego kolor :). Przy zachodzącym słońcu oba wyglądały niesamowicie.

Nadbrzeże rzeki Betsiboka zaskoczyło mnie całkowicie swoim wyglądem, a szczególnie tęczą barw jakie zobaczyłam. Kilkukilometrowy spacer brzegiem rzeki dostarczył mi niezapomnianych wrażeń, są miejsca w których woda wyrzeźbiła niewiarygodne, kolorowe galerie skalne.

Jaskinie Anjohibe położone na płaskowyżu Mahabo rozciągają się na długości kilku kilometrów. Podziwiałam urokliwe komnaty z formacjami stalagmitów i stalaktytów, niektóre z nich utworzyły tzw. organy, na których przewodnik wystukiwał melodię. Jaskinie są zamieszkałe przez nietoperze i żmije. Tubylcy wykorzystują to miejsce do celów religijnych.

Przypływy i odpływy Oceanu Indyjskiego co kilka godzin urozmaicają krajobraz. Mieszkańcy korzystają z odpływów zbierając żyjątka morskie oraz wydobywają piasek z odsłoniętych łach.

Na Madagaskar jechałam zobaczyć lemury, które żyją tyko w tym rejonie świata. Udało mi się spotkać kilka gatunków tych niesamowicie przyjaznych zwierzaków.

Sifaka

Lemury Sifaka w Parkach Narodowych widziałam tylko wysoko w koronach drzew, bo w takim środowisku żyją. Jednak podczas mojej podróży napotykałam sifaki w okolicach wiosek gdzie zatrzymywałam się np. na posiłki. Żyjące blisko ludzi lemurki są trochę oswojone i podchodzą na wołanie „maki maki”. Oczekują poczęstunku z banana. Są przeurocze, delikatnie sięgają po banana łapką lub pyszczkiem, a czasami przyciągają moją rękę z kawałkiem banana do swojego pyszczka. Słodziaki, mają bardzo miłe, miękkie futerko.

Lemurie

Lemurie mongoz, są dużo bardziej ciekawskie i odważne. Próbowały zaadaptować mnie jako drzewo.

Lemuria czarna, lemur mokok, choć czarny jest tylko samiec. Samica jest ruda z białą kryzą dookoła pyszczka.

Lemuria czarna
Sifaka biała

Te sifaki białe z czarnym pyszczkiem napotkałam na palmie, z której wyjadały owoce. Są jednym z rzadziej występujących gatunków lemurów i tym większa była moja radość, że mogłam je podziwiać.

Mikrusek myszowaty

Mikrusek myszowaty, jeden z najmniejszych lemurów, prowadzący nocny tryb życia. Pewnie dlatego takie zdziwienie w jego oczach, czego ode mnie chcą o tej porze dnia?

Lemur katta

Lemury katta, gatunek lemura, który zamieszkuje tereny skaliste i często porusza się po ziemi, a nie tylko po drzewach. Aktywny w dzień.

Mahajanga, czwarte co do wielkości miasto Madagaskaru. Położona jest przy prawym ujściu rzeki Betsiboka do Oceanu Indyjskiego. To stare miasto portowe. Aktualnie posiada spory potencjał do rozwoju gospodarki spożywczo-przemysłowej.

Spacerując tutejszymi ulicami można odnaleźć urokliwe fragmenty dawnych dzielnic kolonialnych.

Najstarszy i najszerszy baobab na Madagaskarze liczy około 600 lat. Rośnie przy promenadzie Poincare w Mahajanga. Pełni tutaj funkcję ronda :).

Nabrzeże portowe.

Na nabrzeżu portowym załadunek mniejszych łodzi przebiega w sposób tradycyjny. Tragarze wnoszą skrzynie i kartony po trapie ułożonym z wąskich desek.

Pub Le Zanzibar w Mahajanga.

Te dwa strzeliste drzewa są najwyższymi baobabami na Madagaskarze. Te endemiczne baobaby Madagaskaru i takie kolczaste drzewa jak na zdjęciu obok, można zobaczyć odwiedzając Park Narodowy Ankarafantsika. Po parku chodzimy z przewodnikiem. Wszystkie Parki Narodowe na Madagaskarze zwiedza się tylko z przewodnikiem. Park ma powierzchnię około 130 000 hektarów i jest schronieniem wielu endemicznych gatunków roślin i zwierząt. Do wyboru jest kilka tras pieszych w zależności od czasu jakim dysponujemy. Kolejnym etapem zwiedzania jest rejs po jeziorze Ravelobe. Całkiem przyjemna przejażdżka łódką, szczególnie po kilku godzinnym trekkingu w upale, raj dla ornitologów.

Napotkany wodospad powstały na jednej z rzek płaskowyżu Mahabo, okazał się przyjemnym miejscem do wypoczynku. Woda zgromadzona w powstałym pod nim jeziorku jest orzeźwiająco zimna. Można przejść przez lustro spadającej wody i dostać się w wilgotny mikroklimat.

Ludność Madagaskaru utrzymują się głównie z rolnictwa. Praca na polach ryżowych, plantacjach trzciny cukrowej, wspólne pranie i mycie w okolicznych zbiornikach wody to codzienność tutejszego życia.

Le Cirque Rouge to kolejne kolorowe formacje skalne, które oglądam podczas swojej podróży. Te osadowe skały zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO między innymi z powodu wykształcenia się tutaj unikatowego zjawiska. Piaskowce i margle wypłukiwane przez wodę wytworzyły malutkie grzybki z kolorowymi kapeluszami, efekt niepowtarzalny. Zadziwiające dla mnie jest to, że sąsiadujące ze sobą „grzybki” mają całkowicie odmienne czapeczki.

Jedno z miejsc wybranych do praktyk religijnych.
Meczet w wiosce Katsepy.

Mieszkańcy wybrzeża trudnią się rybołówstwem. Takimi wąskimi, kolorowymi łódkami wypływają na wody Oceanu Indyjskiego. Zadziwiające jest to, że pływając na takiej niewielkiej łódce potrafią złowić i dwumetrowego miecznika (czego osobiście byłam świadkiem ).

Nosy Iranja

Mniejsze wyspy Madagaskaru to idealne miejsce do plażowania i nurkowania na przybrzeżnych rafach koralowych. Jedną z nich jest Nosy Iranja z 2 km przesmykiem usypanym z białego piasku, łączącym dwa wzniesienia tej wyspy. Wody przypływu zalewają większość łachy tego magicznego miejsca. Jednak po kilkudziesięciu minutach zaczyna się odpływ i można ponownie spacerować wąską plażą. Woda pozostawia małe skarby w postaci kolorowych muszelek. Podobny piaszczysty przesmyk napotkałam na Nosy Vorona. Nosy po malgasku znaczy wyspa.

Natomiast przy brzegu wyspy Sakatia jest miejsce, które upodobały sobie żółwie morskie. Przypływają tutaj na żerowanie. W tym miejscu nie ma dużej rafy koralowej. Za to jest dosyć mocny prąd morski dlatego przypływają tutaj duże okazy żółwi. Każdy żółw po kilku minutach spędzonych pod wodą musi zaczerpnąć powietrza, na moment się wynurza, a potem ponownie schodzi na dno kontynuować jedzenie. Wspaniałym przeżyciem jest pływać z tymi morskimi olbrzymami.

Nieco dalej na spokojniejszych wodach okalających Nosy Sakatia napotkałam niewielkie rafy koralowe. Samą wyspę warto także zwiedzić, porośnięta jest ciekawą endemiczną roślinnością. Utworzono tutaj rezerwat przyrody. Plaże Sakatii nie są białe ale żółty piasek mi osobiście nie przeszkadza :).

Nurkować można również nieopodal wyspy Tanikely ale do wody trzeba schodzić z łodzi bo brzeg w tym miejscu jest skalisty. Na rafie oprócz kolorowych ryb można wypatrzeć także żółwie morskie. Ja schodząc do wody natknęłam się na ładny egzemplarz 1,5 metrowego rekina . Nie był mną zainteresowany, miał inne ważniejsze sprawy, gdzieś tam dalej w oceanie.

Najlepszym miejscem wypadowym na te wszystkie piękne wyspy jest Nosy Be. Jej najważniejszym atutem jest to, że posiada własne lotnisko i bardzo dobre zaplecze hotelowe. Można tutaj dolecieć bezpośrednio z kilku miast europejskich ale także czarterem z Warszawy. Na samej Nosy Be też nie można się nudzić. Piękne plaże, zatoki, Park Narodowy Lokobe, Lmuria Land, ciekawe miasteczko Hell Ville. Tanim i szybko dostępnym transportem po wyspie są tutejsze tuk tuki.

Madagaskar mnie zachwycił, piękne plaże, kolorowe kaniony, przeurocze lemury, urokliwe wyspy i wysepki, które kiedyś upodobali sobie piraci, a teraz ja :).

Senegal

Senegal jest położony w najbardziej na zachód wysuniętej części Afryki nad Oceanem Atlantyckim. Kraj baobabów i przepięknych plaż.

W Senegalu zwiedzam między innymi rezerwat biosfery UNESCO utworzony nad rzeka Saloum. Miejsce to jest prawdziwym rajem dla ornitologów. Podmokły teren hektarami porośnięty przez lasy namorzynowe zamieszkują setki różnorodnego ptactwa.

Meczet w Touba.

Podróż przez ten afrykański kraj skłania do wielu refleksji.

Najstarszy baobab w Senegalu
Widok na Saint Louis.

Docieram do północnego krańca Senegalu. Ładnie położoną na wyspie starówkę Saint Louis opływa rzeka Senegal. Od samego Oceanu Atlantyckiego oddziela ją niewielki półwysep. To stare kolonialne miasteczko założone przez Francuzów w 1659 r. zostało z czasem stolicą Francuskich Terytoriów Zależnych w Afryce Zachodniej.

Aktualnie miasto zajmuje oba nadbrzeża rzeki, jest gęsto zaludnionym i jednym z większych miast Senegalu. Starówka mocno podupadła lecz zachowała swój kolonialny charakter. Dorożkarze chętnie obwożą nas po wąskich zabytkowych uliczkach.

Niektórzy twierdzą, że to Saint Louis jest kolebką światowego jazzu. Nie wykluczone, że mają rację. Na coroczny festiwal jazzowy zjeżdża się spora grupa wykonawców i wielbicieli tego gatunku muzyki.

Widoki jakie oglądam na nadbrzeżu rzeki Senegal zapadną mi na zawsze w pamięć i będą się kojarzyć właśnie z tym krajem. Długie, drewniane łodzie kolorowo pomalowane dopływają do brzegu rzeki. Mieszkańcy St. Louis tłumnie zgromadzeni otaczają łodzie, oglądają połów i kupują wybrane ryby i owoce morza.

Przepiękne plaże nad Oceanem.

Taką charakterystyczną dla Senegalu, kolorowo wymalowaną łodzią płynę do Parku Narodowego Langue de Barbarie aby oglądać skupiska ptaków przysiadłych na pobliskich drzewach i dziesiątki krabów biegających po przybrzeżnej plaży.

Senegal zawsze też, będzie mi się kojarzył z baobabami. Napotkałam tu ich sporo, czy to rosnących pojedynczo, czy grupami wysadzonych wzdłuż wiejskich dróg lub oddzielających pola uprawne. Wszystkie wyglądały majestatycznie.

Nowo utworzony Rezerwat Przyrody Bandia jest wartym do odwiedzenia miejscem. Dodał swoistego kolorytu do tej mojej podróży i dał mi możliwość zobaczenia dzikich zwierząt, które już ciężko napotkać w Senegalu. Nie ma tutaj na razie drapieżników, oprócz leniwie wylegujących się hien, które i tak są odizolowane od reszty zwierząt. Za to niewiarygodnym przeżyciem było dla mnie wytropienie „na piechotę” nosorożców. W parkach, w których byłam nie ma nawet możliwości wyjścia z samochodu. Jest to surowo przestrzegane ze względów bezpieczeństwa. A tutaj po woli, po cichutku, podeszłam z tropicielem do nosorożców na odległość kilku metrów. Do tej pory nie mogę w to uwierzyć.

Lac Rose lub Lac Retba, różowe jezioro nieopodal stolicy Senegalu jest słonym jeziorem, z którego pozyskiwana jest sól. Algi żyjące w jeziorze tworzą zjawisko różowienia wody. Jest to jednak uwarunkowane od zaistnienia kilku czynników, a najważniejszym z nich jest niski stan wody. Jezioro od Oceanu Atlantyckiego oddziela wąski pas lądu, nadmorskie wydmy. W jeziorze brodzą flamingi, a ja z trudem próbuje dopatrzeć się tej różowości. W moim przypadku nie zaistniały wymagane okoliczności.

Jest to o tyle szczególne miejsce, że właśnie nad tym jeziorem była kiedyś Meta samochodowego rajdu Paryż -Dakar. Później to już żaden Paryż, a teraz to niby Dakar, a nie Dakar :).

Za to rajd po wydmach udał mi się znakomicie, jak na pustynny offroad przystało.

Z portu w Dakarze wypływam promem na wyspę Goree. Wyspa Goree jest oddalona 3 km od stałego lądu. Podróż tą mogę uznać za „przeniesienie się” w czasie. Dakar jest dynamicznie rozwijającą się stolicą Senegalu. W jego zabudowie dominują nowoczesne budynki pobudowane wzdłuż ruchliwych arterii komunikacyjnych. A ja wsiadam na prom i …

Docieram do niewielkiej wyspy z wąskimi brukowanymi uliczkami i kolonialną zabudową. Cała wyspa jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Fort D’Estress, wybudowany przez kolonialistów odegrał swoją wielką rolę w historii. Miejsce to ocenia się jako największą bazę handlu ludźmi w Afryce. To tutaj odbywało się gromadzenie, sprzedaż i załadunek niewolników na statki wywożące ich na Karaiby i do obu Ameryk. Cała wyspa była naturalnie przystosowana do przetrzymywania pojmanych ludzi. Nikt stąd nie był w stanie uciec.

Fort D’Estress.

Muzeum Morskie umiejscowione zostało w zabytkowej willi należącej niegdyś do Kampanii Zachodnioindyjskiej. Eksponuje bogatą kolekcję fauny morskiej.

Gambia

Położona na zachodnim krańcu Afryki nad Oceanem Atlantyckim wzdłuż rzeki Gambia. Graniczy z trzech stron z Senegalem i jest najmniejszym państwem Afryki. Dawniej była kolonią brytyjską.

Stolicą Gambii jest niewielkie miasto Bandżul, Banjul. Przez Bandżul ciągnie się jedna wyasfaltowana ulica. Pozostałe drogi przykrywa ceglasto czerwony piach. Punktem charakterystycznym miasta jest łuk triumfalny. Jeśli się tam wybierzemy, dobrze jest wejść na platformę widokową by oglądnąć panoramę miasta.

Do Gambii można dostać się drogą lądową z Senegalu lub samolotem. Ciekawostką jest to, że lotnisko w Bandżulu posiada dość spory pas startowy. Ogromny, jak na takie niewielkie państewko. 😉

Ja przyleciałam do Bandżulu w 2013 r. i przy okazji zwiedziłam również Senegal.

Centrum handlowo-usługowe stolicy.

W Bandżulu warto się wybrać do Muzeum Etnograficznego. Jest tutaj ładna ekspozycja tradycyjnych strojów plemion zamieszkujących Gambię, także tych wykorzystywanych do celów religijnych oraz spora kolekcja instrumentów muzycznych i naczyń.

Tuż obok muzeum mieści się park krokodyli. Ciekawostką jest to, że na farmie krokodyli istnieje możliwość pogłaskania krokodyla i to dosyć dużego osobnika.

Największym moim przeżyciem w tym kraju była przeprawa promowa przez rzekę Gambię. Można przeprawić się na drugą stronę rzeki płynąc kolorową łodzią przewożącą tutejszą ludność. Jednak prom to wielkie wydarzenie. Należy wykupić bilet i ustawić się w dosyć sporej kolejce. Prom przypływa załadowany z drugiego brzegu rzeki. Wysiadają grupy ludzi nieraz z dużymi bagażami, a nawet żywymi kozami niesionymi na głowie. Za nimi wyjeżdżają samochody małe, autobusy i samochody ciężarowe, aż prom zostanie całkowicie rozładowany. Wtedy zaczyna się załadunek promu. Wsiadają pojedyncze osoby, grupy, rodziny, wjeżdżają największe ciężarówki i dopiero wtedy dostawiają mniejsze auta. Wszystko jak w tetris :). Kto się nie zmieści na załadunek musi zaczekać na następny prom. Dlatego atmosfera w kolejce bywa trochę nerwowa, szczególnie pod wieczór gdy wypływa już ostatni prom. Ludność płynąca ze mną promem to niesamowita mieszanka kulturowa, zbitek wielu plemion i narodowości. Ubrani w stroje etniczne, religijne i „europejskie”. Koloryt niezapomniany.

Gambia posiada piękne plaże nad Oceanem Atlantyckim i dysponuje niezłym zapleczem hotelarskim.

Zimbabwe

Zimbabwe dawna Rodezja, państwo położone w południowej Afryce, bez dostępu do morza, sąsiaduje z Zambią, Botswaną, RPA i Mozambikiem. Stolicą Zimbabwe jest Harare.

Jeden z najpiękniejszych na świecie cudów przyrody leży na granicy Zimbabwe i Zambii. I to właśnie był powód dla którego tutaj przyjechałam w 2014 r.

Wodospady Wiktorii, Victoria Falls są magiczne. Próg wodny ciągnie się przez 1737 metrów, a jego wysokość sięga 107 metrów.

Próg wodny wodospadu leży po stronie Zambii, za to po stronie Zimbabwe mamy niesamowity spektakl. Przechodząc wzdłuż krawędzi urwiska wodospadu ( a to przecież ponad 1,7 km ) ukształtowanie terenu wciąż ulega zmianie, a widoki zapierają dech w piersiach.

Po stronie Zambii można skorzystać z kąpieli w basenie powstałym tuż nad progiem wodospadu.

Jeśli komuś nie wystarcza tak niesamowity spektakl spadającej wody i potrzebuje więcej adrenaliny, to może skorzystać z dodatkowych atrakcji: skoku na bungee lub spływie pontonem poniżej progu wodospadu.

Kolejnym niezapomnianym przeżyciem, był dla mnie wieczorny rejs po rzece Zambezii w promieniach zachodzącego słońca.

Republika Południowej Afryki

Republika Południowej Afryki – państwo leżące na południowym krańcu Afryki, którego lądy opływają dwa Oceany Atlantycki i Indyjski. Miejscem ich spotkania jest Przylądek Igielny, najbardziej wysunięty na południe punkt kontynentu Afrykańskiego.

Ze stolicami w RPA nie jest łatwo, stolicą jest Pretoria ale egzekutywną, legislacyjną jest Kapsztad, a sądowniczą Bloemfontein.

W Republice Południowej Afryki każdy znajdzie dla siebie coś co go zachwyci, to niesamowity, piękny kraj z bardzo długą i trudną historią. Jest tutaj niezmierzona ilość ciekawych miejsc, do których warto pojechać, dlatego wybór nie jest łatwy. U mnie możecie zobaczyć część z nich, może wtedy łatwiej będzie się Wam zdecydować.

Pretoria, eleganckie miasto pełne zabytkowych domów otoczonych pięknymi parkami, ukwieconymi jacarandami.

Muzeum Narodowe Historii Naturalnej Transwalu w swojej kolekcji posiada wiele eksponatów wypchanych zwierząt oraz ekspozycję geologiczną i archeologiczną tego regionu.

Muzeum Paula Krugera w Pretorii zostało utworzone w domu, w którym mieszkał prezydent Republiki Południowoafrykańskiej.

Johannesburg, nowoczesne, dynamiczne miasto, centrum finansowo- handlowe kraju.

Prywatne ZOO w Johannesburgu, w którym można zobaczyć białe lwy i pogłaskać małe, kilkumiesięczne lwiątka.

Voortrekker Monument, Pomnik Wielkiego Treku ku pamięci potomnych.

Przejmujące Muzeum apartheidu, kupujący bilety zostają losowo podzieleni na białych i kolorowych, a następnie muszą przejść wejściem dla nich przeznaczonym. Zabieg ten uzmysławia nam jakie różnice dzieliły społeczeństwo RPA. W Muzeum przedstawiono wiele poruszających ekspozycji z historii walki o równość i tolerancję. Wystawa na długo pozostaje w pamięci.

Pilgrim’s Rest miasteczko-skansen z czasów gorączki złota w RPA. Pięknie zachowana cała infrastruktura miasteczka- domy mieszkalne, hotele, poczta, sklepy, a my zwiedzając, leniwie przenosimy się w tamtą epokę.

Rezerwat przyrody z punktem widokowym God’s Windows. Zamiast widoku napotkałam mleczną ścianę utworzoną z gęstej mgły ( w końcu nie można mieć wszystkiego ). Za to przyroda dookoła magiczna.

Kanion rzeki Blyde – na długości 20 km widoki niezapomniane.

Erozja spowodowana wypłukiwaniem przez wody rzeki Blyde warstw łupka ilastego i kwarcytu, utworzyła niesamowite kształty i kolory tego kanionu.

Wodospad Lizbona.

Narodowy Park Krugera jeden z najstarszych i najbardziej znanych Parków na świecie, rozciąga się na powierzchni 19633 km2. Teren parku graniczy na odcinku 352 km z Mozambikiem. Jest miejscem ochrony ogromnej ilości roślin i zwierząt.

Kudu

Miejsce odpoczynku i posiłków turystów odwiedzających park to jedyne miejsce gdzie można wysiąść z samochodu. Należy jednak pamiętać aby przy śniadaniu pilnować swojego prowiantu. Koczkodany beztrosko wkraczają w naszą przestrzeń, wchodzą na stoły i zabierają z nich co im w ręce wpadnie jogurty, kanapki, owoce.

Miasteczko Barberton to mój postój na lancz w przypadkowym ale uroczym miasteczku.

Instytut Jane Goodall ratujący i opiekujący się pokrzywdzonymi szympansami z Afryki. To tutaj szympansy ” po przejściach ” w otwarty sposób okazują co myślą o człowieku – rzucając w odwiedzających kamieniami. Uwaga na głowy ! 😉

Zulu Nyala, moje poranne safari w rezerwacie przyrody.

Czasami bywa tak, że hotelem trzeba się podzielić 🙂

Hluhlouwe Imfolozi Park, w tym rezerwacie przyrody można zobaczyć wiele różnych gatunków zwierząt ale dla mnie najważniejsze było to, że posiadają sporą ilość nosorożców białych. Nie zawiodłam się.

Wioska, skansen obrazująca życie plemion Zulusów, rdzennej ludności tutejszych terenów Zulu Nyala.

Wikłacze

Niewielkie miasteczko St. Lucia nieopodal rezerwatu przyrody św. Łucji jest o tyle specyficzne, że na co dzień „rządzą” w nim koczkodany, a w nocy należy uważać na spacerujące po ulicy hipopotamy.

Celem mojej obecności tutaj było poznanie estuarium rzeki uchodzącej z jeziora Świętej Łucji do Oceanu Indyjskiego i napatrzenie się na hipopotamy. Dosłownie można się tutaj na nie napatrzyć do woli :). Żyją w rzece całymi stadami, co kilka minut któryś z nich wydaje głośne odgłosy. To była wielka przyjemności z nimi przebywać.

Durban, czwarte co do wielkości miasto RPA z imponującą historią i pięknymi plażami nad Oceanem Indyjskim. Miejsce wypoczynku i rozrywki tysięcy turystów z kraju i z innych rejonów świata.

Golden Mile, 6 kilometrowa plaża, hotele, kasyna.

Oceanarium w Durbanie zostało pomysłowo umieszczone w środku wraka statku, a sam statek jest otoczony niewielkim parkiem zoologicznym.

Pietermaritzburg, kolejne zwiedzane przeze mnie miasto posiada swój niepowtarzalny charakter. Pełne urokliwych uliczek z zabudową kolonialną. Posiada piękny deptak z dobrze zachowanymi zabytkowymi budynkami łączącymi elementy hinduskie, wiktoriańskie i afrykańskie.

Wodospad Howick

Capture Site, innowacyjny, nietuzinkowy pomnik Nelsona Mandeli.

Góry Smocze, prekambryjskie cudo.

Dom Nelsona Mandeli w Soweto.