
Na Madagaskar wybrałam się głównie dla wspaniałości przyrody tej czwartej co do wielkości wyspy na świecie. Zobaczyć lemury, kameleony, sprawdzić czy na pewno jest to czerwona wyspa i na koniec popływać z żółwiami przy pięknych plażach urokliwych wysepek otaczających największą wyspę Madagaskar.
Takie wspaniałe kolorowe kaniony napotkać można w kilku miejscach tej czerwonej wyspy. W tym odwiedzanym przez mnie rejonie, miałam obok siebie czerwony i szary . Ten „szary ” miał taką różnorodność barw, że sami oceńcie jego kolor :). Przy zachodzącym słońcu oba wyglądały niesamowicie.


Nadbrzeże rzeki Betsiboka zaskoczyło mnie całkowicie swoim wyglądem, a szczególnie tęczą barw jakie zobaczyłam. Kilkukilometrowy spacer brzegiem rzeki dostarczył mi niezapomnianych wrażeń, są miejsca w których woda wyrzeźbiła niewiarygodne, kolorowe galerie skalne.




Jaskinie Anjohibe położone na płaskowyżu Mahabo rozciągają się na długości kilku kilometrów. Podziwiałam urokliwe komnaty z formacjami stalagmitów i stalaktytów, niektóre z nich utworzyły tzw. organy, na których przewodnik wystukiwał melodię. Jaskinie są zamieszkałe przez nietoperze i żmije. Tubylcy wykorzystują to miejsce do celów religijnych.


Przypływy i odpływy Oceanu Indyjskiego co kilka godzin urozmaicają krajobraz. Mieszkańcy korzystają z odpływów zbierając żyjątka morskie oraz wydobywają piasek z odsłoniętych łach.


Na Madagaskar jechałam zobaczyć lemury, które żyją tyko w tym rejonie świata. Udało mi się spotkać kilka gatunków tych niesamowicie przyjaznych zwierzaków.


Lemury Sifaka w Parkach Narodowych widziałam tylko wysoko w koronach drzew, bo w takim środowisku żyją. Jednak podczas mojej podróży napotykałam sifaki w okolicach wiosek gdzie zatrzymywałam się np. na posiłki. Żyjące blisko ludzi lemurki są trochę oswojone i podchodzą na wołanie „maki maki”. Oczekują poczęstunku z banana. Są przeurocze, delikatnie sięgają po banana łapką lub pyszczkiem, a czasami przyciągają moją rękę z kawałkiem banana do swojego pyszczka. Słodziaki, mają bardzo miłe, miękkie futerko.


Lemurie mongoz, są dużo bardziej ciekawskie i odważne. Próbowały zaadaptować mnie jako drzewo.

Lemuria czarna, lemur mokok, choć czarny jest tylko samiec. Samica jest ruda z białą kryzą dookoła pyszczka.


Te sifaki białe z czarnym pyszczkiem napotkałam na palmie, z której wyjadały owoce. Są jednym z rzadziej występujących gatunków lemurów i tym większa była moja radość, że mogłam je podziwiać.

Mikrusek myszowaty, jeden z najmniejszych lemurów, prowadzący nocny tryb życia. Pewnie dlatego takie zdziwienie w jego oczach, czego ode mnie chcą o tej porze dnia?

Lemury katta, gatunek lemura, który zamieszkuje tereny skaliste i często porusza się po ziemi, a nie tylko po drzewach. Aktywny w dzień.


Mahajanga, czwarte co do wielkości miasto Madagaskaru. Położona jest przy prawym ujściu rzeki Betsiboka do Oceanu Indyjskiego. To stare miasto portowe. Aktualnie posiada spory potencjał do rozwoju gospodarki spożywczo-przemysłowej.
Spacerując tutejszymi ulicami można odnaleźć urokliwe fragmenty dawnych dzielnic kolonialnych.

Najstarszy i najszerszy baobab na Madagaskarze liczy około 600 lat. Rośnie przy promenadzie Poincare w Mahajanga. Pełni tutaj funkcję ronda :).

Na nabrzeżu portowym załadunek mniejszych łodzi przebiega w sposób tradycyjny. Tragarze wnoszą skrzynie i kartony po trapie ułożonym z wąskich desek.


Te dwa strzeliste drzewa są najwyższymi baobabami na Madagaskarze. Te endemiczne baobaby Madagaskaru i takie kolczaste drzewa jak na zdjęciu obok, można zobaczyć odwiedzając Park Narodowy Ankarafantsika. Po parku chodzimy z przewodnikiem. Wszystkie Parki Narodowe na Madagaskarze zwiedza się tylko z przewodnikiem. Park ma powierzchnię około 130 000 hektarów i jest schronieniem wielu endemicznych gatunków roślin i zwierząt. Do wyboru jest kilka tras pieszych w zależności od czasu jakim dysponujemy. Kolejnym etapem zwiedzania jest rejs po jeziorze Ravelobe. Całkiem przyjemna przejażdżka łódką, szczególnie po kilku godzinnym trekkingu w upale, raj dla ornitologów.



Wari rude





Gekony w P.N. Ankarafantsika


Napotkany wodospad powstały na jednej z rzek płaskowyżu Mahabo, okazał się przyjemnym miejscem do wypoczynku. Woda zgromadzona w powstałym pod nim jeziorku jest orzeźwiająco zimna. Można przejść przez lustro spadającej wody i dostać się w wilgotny mikroklimat.

Ludność Madagaskaru utrzymują się głównie z rolnictwa. Praca na polach ryżowych, plantacjach trzciny cukrowej, wspólne pranie i mycie w okolicznych zbiornikach wody to codzienność tutejszego życia.

Le Cirque Rouge to kolejne kolorowe formacje skalne, które oglądam podczas swojej podróży. Te osadowe skały zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO między innymi z powodu wykształcenia się tutaj unikatowego zjawiska. Piaskowce i margle wypłukiwane przez wodę wytworzyły malutkie grzybki z kolorowymi kapeluszami, efekt niepowtarzalny. Zadziwiające dla mnie jest to, że sąsiadujące ze sobą „grzybki” mają całkowicie odmienne czapeczki.




Mieszkańcy wybrzeża trudnią się rybołówstwem. Takimi wąskimi, kolorowymi łódkami wypływają na wody Oceanu Indyjskiego. Zadziwiające jest to, że pływając na takiej niewielkiej łódce potrafią złowić i dwumetrowego miecznika (czego osobiście byłam świadkiem ).


Wyspa Nosy Iranja widok z awionetki

Mniejsze wyspy Madagaskaru to idealne miejsce do plażowania i nurkowania na przybrzeżnych rafach koralowych. Jedną z nich jest Nosy Iranja z 2 km przesmykiem usypanym z białego piasku, łączącym dwa wzniesienia tej wyspy. Wody przypływu zalewają większość łachy tego magicznego miejsca. Jednak po kilkudziesięciu minutach zaczyna się odpływ i można ponownie spacerować wąską plażą. Woda pozostawia małe skarby w postaci kolorowych muszelek. Podobny piaszczysty przesmyk napotkałam na Nosy Vorona. Nosy po malgasku znaczy wyspa.

Natomiast przy brzegu wyspy Sakatia jest miejsce, które upodobały sobie żółwie morskie. Przypływają tutaj na żerowanie. W tym miejscu nie ma dużej rafy koralowej. Za to jest dosyć mocny prąd morski dlatego przypływają tutaj duże okazy żółwi. Każdy żółw po kilku minutach spędzonych pod wodą musi zaczerpnąć powietrza, na moment się wynurza, a potem ponownie schodzi na dno kontynuować jedzenie. Wspaniałym przeżyciem jest pływać z tymi morskimi olbrzymami.

Nieco dalej na spokojniejszych wodach okalających Nosy Sakatia napotkałam niewielkie rafy koralowe. Samą wyspę warto także zwiedzić, porośnięta jest ciekawą endemiczną roślinnością. Utworzono tutaj rezerwat przyrody. Plaże Sakatii nie są białe ale żółty piasek mi osobiście nie przeszkadza :).


Nurkować można również nieopodal wyspy Tanikely ale do wody trzeba schodzić z łodzi bo brzeg w tym miejscu jest skalisty. Na rafie oprócz kolorowych ryb można wypatrzeć także żółwie morskie. Ja schodząc do wody natknęłam się na ładny egzemplarz 1,5 metrowego rekina . Nie był mną zainteresowany, miał inne ważniejsze sprawy, gdzieś tam dalej w oceanie.

Najlepszym miejscem wypadowym na te wszystkie piękne wyspy jest Nosy Be. Jej najważniejszym atutem jest to, że posiada własne lotnisko i bardzo dobre zaplecze hotelowe. Można tutaj dolecieć bezpośrednio z kilku miast europejskich ale także czarterem z Warszawy. Na samej Nosy Be też nie można się nudzić. Piękne plaże, zatoki, Park Narodowy Lokobe, Lmuria Land, ciekawe miasteczko Hell Ville. Tanim i szybko dostępnym transportem po wyspie są tutejsze tuk tuki.

Hell Ville 


Żółwie olbrzymie zamieszkujące Szeszele


Madagaskar mnie zachwycił, piękne plaże, kolorowe kaniony, przeurocze lemury, urokliwe wyspy i wysepki, które kiedyś upodobali sobie piraci, a teraz ja :).



















































