
Senegal jest położony w najbardziej na zachód wysuniętej części Afryki nad Oceanem Atlantyckim. Kraj baobabów i przepięknych plaż.
W Senegalu zwiedzam między innymi rezerwat biosfery UNESCO utworzony nad rzeka Saloum. Miejsce to jest prawdziwym rajem dla ornitologów. Podmokły teren hektarami porośnięty przez lasy namorzynowe zamieszkują setki różnorodnego ptactwa.
Meczet w Touba.
Podróż przez ten afrykański kraj skłania do wielu refleksji.


Targ bydła


Docieram do północnego krańca Senegalu. Ładnie położoną na wyspie starówkę Saint Louis opływa rzeka Senegal. Od samego Oceanu Atlantyckiego oddziela ją niewielki półwysep. To stare kolonialne miasteczko założone przez Francuzów w 1659 r. zostało z czasem stolicą Francuskich Terytoriów Zależnych w Afryce Zachodniej.
Aktualnie miasto zajmuje oba nadbrzeża rzeki, jest gęsto zaludnionym i jednym z większych miast Senegalu. Starówka mocno podupadła lecz zachowała swój kolonialny charakter. Dorożkarze chętnie obwożą nas po wąskich zabytkowych uliczkach.
Niektórzy twierdzą, że to Saint Louis jest kolebką światowego jazzu. Nie wykluczone, że mają rację. Na coroczny festiwal jazzowy zjeżdża się spora grupa wykonawców i wielbicieli tego gatunku muzyki.
Widoki jakie oglądam na nadbrzeżu rzeki Senegal zapadną mi na zawsze w pamięć i będą się kojarzyć właśnie z tym krajem. Długie, drewniane łodzie kolorowo pomalowane dopływają do brzegu rzeki. Mieszkańcy St. Louis tłumnie zgromadzeni otaczają łodzie, oglądają połów i kupują wybrane ryby i owoce morza.
Przepiękne plaże nad Oceanem.
Taką charakterystyczną dla Senegalu, kolorowo wymalowaną łodzią płynę do Parku Narodowego Langue de Barbarie aby oglądać skupiska ptaków przysiadłych na pobliskich drzewach i dziesiątki krabów biegających po przybrzeżnej plaży.
Senegal zawsze też, będzie mi się kojarzył z baobabami. Napotkałam tu ich sporo, czy to rosnących pojedynczo, czy grupami wysadzonych wzdłuż wiejskich dróg lub oddzielających pola uprawne. Wszystkie wyglądały majestatycznie.

Nowo utworzony Rezerwat Przyrody Bandia jest wartym do odwiedzenia miejscem. Dodał swoistego kolorytu do tej mojej podróży i dał mi możliwość zobaczenia dzikich zwierząt, które już ciężko napotkać w Senegalu. Nie ma tutaj na razie drapieżników, oprócz leniwie wylegujących się hien, które i tak są odizolowane od reszty zwierząt. Za to niewiarygodnym przeżyciem było dla mnie wytropienie „na piechotę” nosorożców. W parkach, w których byłam nie ma nawet możliwości wyjścia z samochodu. Jest to surowo przestrzegane ze względów bezpieczeństwa. A tutaj po woli, po cichutku, podeszłam z tropicielem do nosorożców na odległość kilku metrów. Do tej pory nie mogę w to uwierzyć.

Lac Rose lub Lac Retba, różowe jezioro nieopodal stolicy Senegalu jest słonym jeziorem, z którego pozyskiwana jest sól. Algi żyjące w jeziorze tworzą zjawisko różowienia wody. Jest to jednak uwarunkowane od zaistnienia kilku czynników, a najważniejszym z nich jest niski stan wody. Jezioro od Oceanu Atlantyckiego oddziela wąski pas lądu, nadmorskie wydmy. W jeziorze brodzą flamingi, a ja z trudem próbuje dopatrzeć się tej różowości. W moim przypadku nie zaistniały wymagane okoliczności.
Jest to o tyle szczególne miejsce, że właśnie nad tym jeziorem była kiedyś Meta samochodowego rajdu Paryż -Dakar. Później to już żaden Paryż, a teraz to niby Dakar, a nie Dakar :).
Za to rajd po wydmach udał mi się znakomicie, jak na pustynny offroad przystało.

Z portu w Dakarze wypływam promem na wyspę Goree. Wyspa Goree jest oddalona 3 km od stałego lądu. Podróż tą mogę uznać za „przeniesienie się” w czasie. Dakar jest dynamicznie rozwijającą się stolicą Senegalu. W jego zabudowie dominują nowoczesne budynki pobudowane wzdłuż ruchliwych arterii komunikacyjnych. A ja wsiadam na prom i …
Docieram do niewielkiej wyspy z wąskimi brukowanymi uliczkami i kolonialną zabudową. Cała wyspa jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Widok na wyspę Goree i fort D’Estress.
Fort D’Estress, wybudowany przez kolonialistów odegrał swoją wielką rolę w historii. Miejsce to ocenia się jako największą bazę handlu ludźmi w Afryce. To tutaj odbywało się gromadzenie, sprzedaż i załadunek niewolników na statki wywożące ich na Karaiby i do obu Ameryk. Cała wyspa była naturalnie przystosowana do przetrzymywania pojmanych ludzi. Nikt stąd nie był w stanie uciec.


Pomnik niewolnictwa 

Przykładowy dom handlarza ludźmi 
Muzeum Morskie umiejscowione zostało w zabytkowej willi należącej niegdyś do Kampanii Zachodnioindyjskiej. Eksponuje bogatą kolekcję fauny morskiej.

























































































