
Królestwo Bhutanu, dumne państwo położone w niedostępnych Himalajach. Właśnie to położenie spowodowało odizolowanie Bhutanu od kontaktów z innymi cywilizacjami i przez szereg lat było mało znane i owiane tajemnicą. Stworzono wiele ciekawostek i anegdot o prostocie życia Bhutańczyków, które w dobie aktualnego postępu stały się nieaktualne.

Mój wyjazd do Bhutanu był w 2017 r. czyli nie tak dawno :), dlatego postanowiłam umieścić kilka wskazówek dla potencjalnych podróżników. Najwygodniej dostać się do Bhutanu lecąc samolotem do Paro. Ważne, do Bhutanu można dolecieć tylko narodowymi liniami Bhutanu Druk Air z kilku wybranych miast. Bilety należy rezerwować z dużym wyprzedzeniem zresztą jak i wszystkie pozostałe formalności związane z wizą i rezerwacją miejsc. Wiąże to się z solidną opłatą w wysokości ok. 250 $ za każdy dzień pobytu. W tej cenie mamy jednak zapewniony nocleg, wyżywienie, transport i pilota miejscowego. Granicę lądową można przekroczyć z Indiami we wschodniej lub zachodniej części kraju.
Z praktycznych informacji dodam, że przy wejściach do zwiedzanych obiektów religijnych , a które pełnią również funkcję administracyjne należy być stosownie ubranym. Jest obowiązek posiadania długich rękawów, który jest złagodzony w przypadku posiadania koszulki z kołnierzykiem :). Dodam tylko, że w większości świątyń i muzeów jest raczej zimno. Natomiast przewodnicy, kierowcy i wszyscy pracownicy związani z obsługą ruchu turystycznego mają obowiązek noszenia tradycyjnych strojów, co ma swój urok.

Palący papierosy będą mieli duży kłopot z wyborem miejsca palenia, gdyż jest powszechny zakaz palenia papierosów jak i sprzedaży. Można wwozić ze sobą ograniczoną ilość papierosów ale należy się liczyć ze sporą opłatą celną.
Zachwycą się wszyscy, że w azjatyckim państwie nie natrafią na tłumy tubylców, ani więcej niż kilkunastu turystów.

Paro najbardziej znane miasto Bhutanu z międzynarodowym lotniskiem, a więc prawie każdy turysta zaczyna tutaj podróż i niejednokrotnie tutaj kończy, zwiedzając Paro i okoliczne atrakcje.

lotnisko w Paro 
W Paro zwiedzamy Muzeum Narodowe Bhutanu. Obowiązuje zakaz fotografowania w środku, aparaty fotograficzne oraz bagaż podręczny zostawiamy w skrytkach przy wejściu.

Muzeum Narodowe 
oraz Rinpung Dzong. Można fotografować wszystko poza świątyniami, do których wchodzimy oczywiście bez butów jak do każdej świątyni buddyjskiej.


Rinpung Dzong 
Miasteczko Paro
Również z Paro wyruszamy na trekking po himalajskich ścieżkach aby dotrzeć do tygrysiego gniazda.
Do klasztoru Taksang Palplug zwanego „tygrysim gniazdem” można dotrzeć w 1,5 godziny pieszo, malowniczą, piękną widokowo trasą. Jest to jednak górski trekking dlatego dla osób ze słabszą kondycją istniej opcja pokonania połowy drogi konno.
Drugi odcinek trasy trzeba już pokonać o własnych siłach.
Stupa, Pomnik Narodowy Choeten.
Takin, narodowe zwierze Bhutanu.
Thimphu, stolica Bhutanu

Parlament 

panorama Thimphu
Posąg siedzącego Buddy usytuowany na szczycie wzgórza z widokiem na stolicą. Jest on największym posągiem Buddy w Bhutanie i mierzy ok. 30 m. W jego wnętrzu znajduje się świątynia.
Ruszamy w dalszą drogę do Punakha,


Semtokha Dzong 

Gangkar Punsum 7564 m n.p.m. 


Dolina Wangdze i mocno rozpowszechniony kult fallusa.
Świątynia płodności Chimi Lhakhang założona przez szalonego tybetańskiego jogina, który leczył bezpłodność wielu dziewcząt uderzając je drewnianym fallusem. Podobno metoda sprawdza się i dzisiaj. Formą zapłaty za usługę były młode dziewice.

Po drodze przez Himalaje mamy niesamowite widoki, wodospady, pięknie kwitnącą roślinność no i jaki :).
Punakha do 1960 r. pełniła funkcję stolicy Bhutanu. Punakha Dzong, klasztor-twierdza położona na pasie lądu pomiędzy dwoma rzekami. Widok niezapomniany.

Ruszamy dalej na wschód w miejsca, które jeszcze nie tak dawno były niedostępne dla turystów. Jednym z powodów był brak drogi. Aktualnie droga wiedzie przez himalajskie kaniony, urwiska i właściwie jest cały czas odtwarzana bo to albo się obsunie, albo ją zasypie osuwisko kamieni.
Aktualnie drogę przez Himalaje budują dla Bhutańczyków Hindusi, są zakontraktowani na lata, całe rodziny, dzieci przejmą po rodzicach zatrudnienie chcą czy nie. Domy pobudowali sobie sami z materiałów z odzysku, takie eko, tyle że najczęściej są to beczki po smole. Za to widok z tych baraków zapiera dech w piersiach takie „shangri la”.
Trongsa Dzong usytuowany na zboczu góry.
Miasteczko Trongsa


Poczet królów Bhutanu

biuro 
Docieramy do najpiękniejszej doliny Bhutanu Bhumtang. Wizyta w klasztorze Tamshing z 1501 roku z zachowanymi najstarszymi w Bhutanie freskami ( zdjęć nie można robić jak to w każdej ze świątyń ).
Następnie odwiedzamy wspaniały Dzong Białego Ptaka i świątynię Kurjey Lhakhang.
Łucznictwo sport narodowy Bhutańczyków i jedynie w tej dyscyplinie jak do tej pory startowali na Olimpiadzie.

Mongar miasto i Mongar Dzong.

Piękny kraj, niełatwa podróż, wspaniałe przeżycie, polecam 🙂






























































Miło się czyta a oglądanie to wielka przyjemność