Chiny

Brama Niebiańskiego Spokoju, jedna z bram wejściowych do Pałacu Cesarskiego.

Pierwszym krajem azjatyckim, do którego wyjechałam to był Hongkong i rok 2005. Hongkong jest specjalnym regionem administracyjnym Chińskiej Republiki Ludowej od roku 1998. Jednak jak na razie jest na tyle autonomiczny, że postanowiłam przedstawić go w oddzielnym opisie. Tak samo potraktowałam Makau. (zapraszam na ich strony)

Chiny to najdynamiczniej rozwijające się państwo, które aktualnie jest drugą potęgą gospodarczą świata.

Wielka Hala Ludowa ( Parlament ) przy placu Tian’anmen .

Na objazd po Chińskiej Republice Ludowej wybrałam się w 2008 r. Z jednej strony był to dobry moment, gdyż właśnie w tym roku Chiny organizowały letnią olimpiadę. W związku z tym nastąpiła całkowita odnowa tego kraju. Wszystkich najważniejszych zabytków i całego społeczeństwa. Państwowe służby dbały o zmianę wizerunku ludności chińskiej. Powołano grupy nadzorujące, które pilnowały aby nikt nie pluł, ani nie załatwiał się na ulicy, jak to było niegdyś w zwyczaju. Z drugiej strony umknęła mi pewna autentyczność. Jednak każde państwo przechodzi przeobrażenia, a zmiany na korzyść są mile widziane.

Zwiedzanie zaczynam od stolicy Chin, Pekinu. Najważniejszą atrakcją turystyczną w Pekinie jest plac Tian’anmen i Pałac Cesarski. Zespół pałacowy z okresu dynastii Ming i Qing jest znany nam wszystkim pod nazwą „Zakazane miasto”. Cały olbrzymi kompleks pałacowy otoczony jest murem i wieżami obronnymi. Charakterystycznym elementem całej zabudowy są żółte dachówki, kolor zarezerwowany dla budowli cesarskich.

Widok z Pawilonu Wiecznej Wiosny na Zakazane Miasto.

Jezioro Qianhai leżące nieopodal kompleksu pałacowego otaczają „hutongi”, dawna tradycyjna zabudowa miejska. Kolorowe riksze obwożą zwiedzających zabytkowymi uliczkami.

Będąc w Chinach trzeba koniecznie zobaczyć Wielki Mur Chiński. Budowla składająca się z tysięcy kilometrów muru obronnego, sieci fortów i wieży strażniczych, broniła cesarstwa przed najazdami plemion koczowniczych Wielkiego Stepu.

Wędrowanie tymi historycznymi ścieżkami, pokonywanie kolejnych wzniesień by dotrzeć do następnej i następnej wieży obronnej jest przeżyciem niezapomnianym. Dodatkowo przepiękne widoki tego górzystego terenu. Polecam.

Taoistyczna Świątynia Nieba była miejscem, w którym Cesarz Chin rok rocznie modlił się wraz z poddanymi o obfite rolnicze plony. Dlatego cały ten kompleks był szczególnie ważnym miejscem sakralnym. Chińczycy uważają, że to właśnie tutaj jest środek ziemi, tak zwany „pępek świata”.

W czasie mojego pobytu w Państwie Środka zakwitały kwiaty lotosu. Ich różowe lub białe pąki dodawały uroku wszystkim odwiedzanym przeze mnie miejscom.

Letni Pałac Cesarski był miejscem wypoczynku cesarzy z dynastii Qing w czasie letnich upałów. Cały kompleks parkowo-pałacowy Yiheyuan został wybudowany nad sztucznie utworzonym jeziorem Kunming.

Część z parkowych ścieżek została zadaszona aby przypadkowy deszcz lub nadmiar słońca nie zakłócał spacerów nad brzegiem jeziora. Cały ten „długi korytarz”jest pięknie ozdobiony 14000 malowideł.

Mile wspominam przejście tzw. „drogą duchów” do grobowców cesarzy z dynastii Ming. Kilkukilometrowa aleja strzeżona przez monumentalne, kamienne posągi mandarynów i egzotycznych zwierząt prowadzi do ważnej dla chińczyków nekropoli. Pochowanych tutaj zostało 13 cesarzy z dynastii Ming. Można zobaczyć trzy najlepiej zachowane i odrestaurowane grobowce cesarzy Yongle, Wanli i Longqing. Każdy z grobowców to oddzielny kompleks pawilonu- ogrodu. Są w nich ekspozycje sarkofagów i cennych przedmiotów złożonych w grobowcach: regali monarszych, biżuterii, porcelany, jedwabiu. Naprawdę warto przeznaczyć dzień na wyprawę do tego miejsca.

Następnym miastem, do którego się udałam było Xi’an i sławetna armia terakotowa.

Przeszło osiem tysięcy żołnierzy wraz z oficerami, koni i zaprzęgów zostało pochowanych razem z pierwszym cesarzem Chin Qin Shi w 210 r. p.n.e. Wszystkie figury są naturalnego wzrostu i podobno każdy z żołnierzy ma inne rysy twarzy. Miały strzec cesarza i pomagać mu władać cesarstwem pozaziemskim.

Xi’an było stolicą Cesarstwa i siedzibą trzynastu dynastii Chin. Stąd wyruszały karawany wiozące drogocenne towary do Europy i innych zakątków świata. To tutaj zaczynał się „jedwabny szlak”. Dobrze zachowane wieże i mury obronne przypominają potęgę tego miasta.

Wielka Pagoda Dzikich Gęsi, buddyjska świątynia z VII w n.e w Xi’an przechowywała sutry i figury buddów przywiezione z Indii.

Klasztor Shaolin był miejscem kultowym mojego pokolenia, fanów filmu pod tym tytułem i kung fu. Być tutaj, było dla mnie wielkim szczęściem ale miejsce okazało się jeszcze bardziej ciekawe niż się spodziewałam. Klasztor położony w lesie, otoczony pięknymi wzgórzami, skrywający tajemnicze miejsca oraz niesamowity las pagód nieopodal.

Sławna sala z zagłębieniami w posadzce powstałymi od ciągłych ćwiczeń.
Las pagód

W wielu chińskich miastach napotykałam zwolenników ćwiczenia kaligrafii. Wypisywanie na chodnikach wodnych znaków hanzi, ćwiczy nie tylko pismo ale i cierpliwość :).

Nieopodal miejscowości Longmen zwiedzałam Groty Dziesięciu Tysięcy Buddów. Posągi zostały wykute w wapienny klifie nad rzeką Yi He. Znane są również pod nazwą Jaskinie Smoczych Wrót. Wszystkich posągów nie zliczyłam ale wspinaczka po stromych schodach i zaglądanie w skalne jaskinie z kolejnymi figurami przedstawiającymi Buddę jest niecodziennym wydarzeniem.

Panorama widziana z drugiej strony rzeki daje dopiero całkowite wyobrażenie tego miejsca.

Takie klimatyczne uliczki w starych dzielnicach chińskich miast, są miłym wspomnieniem z tej mojej podróży. Choć zastanawiam się, czy one teraz jeszcze istnieją ? Czy nie zostały wyburzone, by na ich miejsce wybudować nowe osiedla strzelistych wieżowców ?

To miejsce zamieszkałe było przez starsze osoby, które od lat żyły w takich wydrążonych w skale niewielkich mieszkankach. Jedna z mieszkających tutaj starszych kobiet miała w dzieciństwie bandażowane stopy. Zgodnie z tradycją chińską, bardzo małym dziewczynką zaczynano bandażować stopy. Obwiązywane one były tak przez całe życie, aby ich stopy pozostały maleńkie. Dodatkowo, dzięki małym i zniekształconym stopom, dorosłe dziewczyny chodząc kiwały się na boki. Taki efekt podobał się mężczyzną i miały większą szansę wyjść „dobrze” za mąż. Jednak bywało i tak, że dziewczyny miały tak zniekształcone stopy, że w ogóle nie mogły chodzić.

Kolejnym miastem, które było niegdyś stolicą Chin jest Nankin. Nankin położone jest nad rzeką Jangcy i posiada duży port rzeczny, z którego statki dopływają do Morza Wschodniochińskiego.

W Nankinie odwiedzam piękną świątynię Konfucjusza z XI w. W świątyni wysłuchałam interesującego koncertu wykonanego na tradycyjnych chińskich instrumentach.

Rejs po jeziorze Tai Hu.

Suzhou położone nad Wielkim Kanałem i nieopodal jeziora Tai Hu miało sprzyjające położenie oraz łagodny mikroklimat. Bogaty region przemysłu jedwabnego. Już za czasów Cesarstwa bogaci państwowi urzędnicy budowali swoje letnie rezydencje w tych okolicach. Na emeryturze planowali tutaj zamieszkać na stałe. Zima w Suzhou jest dużo łagodniejsza niż w Pekinie, a lato mniej upalne wśród jezior i zieleni. Dlatego uzupełnieniem każdego wykwintnego domu musiał być równie wspaniały ogród. Pięknie zaprojektowane ogrody miały tworzyć harmonijną całość z eleganckimi pawilonami rozmieszczonymi w różnych rejonach całej posiadłości. Pawilony wykonane z misternie rzeźbionego szlachetnego drewna, elegancko wykończone, służyły wypoczynkowi, kontemplacji i tworzeniu sztuki.

W rejonie Suzhou przetrwało do dnia dzisiejszego kilkadziesiąt takich ogrodów. Część z nich udostępniona jest zwiedzającym. Dziewięć najstarszych i najpiękniejszych wpisane zostały na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Niewielki ale chyba najbardziej znany Ogród Mistrza Sieci z XII w.

W Suzhou odwiedziłam jedną z fabryk jedwabiu. Można tutaj zobaczyć liście morwy zjadane przez larwy jedwabników, kokony w zbiornikach z parującą wodą, z których wyciągana jest nić na kołowrotki oraz maszyny tkackie.

Jedną z niszowych chińskich tradycji jest sztuka haftowania jedwabiem. Jest to bardzo żmudna praca ale obrazy wyhaftowane jedwabną nitką są niesamowicie piękne.

Codziennie o poranku Chińczycy chodzą do parku na ćwiczenia Tai chi. Tai chi jest Chińską sztuką walki, jednak samo wielokrotne powtarzanie złożonych pozycji i figur jest znakomitą gimnastyką medytacyjną. Każdy kto ma ochotę przyłączyć się do grupy ćwiczących, jest mile widziany.

Wuxi miasto położone nad Wielkim Kanałem, którego wody opływały pobliskie dzielnice mieszkalne. Utworzona sieć kanałów była wykorzystywana przez mieszkańców do transportu przeróżnych towarów. Aktualnie towary zastąpili turyści. Kilkudziesięciominutowy rejs drewnianą łódką po wąskich kanałach starej dzielnicy Wuxi jest umilany śpiewem wykonywanym przez panie „gondolierki”. Płynąc kanałami podziwiam kamienne mostki pod którymi przepływamy. Płyniemy tuż obok domów, które miały wbudowane w ścianach przylegających do kanału, specjalnie drzwi przeznaczone do załadunku.

Szanghaj Pudong nowoczesna dzielnica.

Zabawne powiedzenie Szanghai jest „naj” jest jak najbardziej trafne. Jeden z największych portów na świecie, jedno z największych miast na świecie, jedno z najnowocześniejszych miast na świecie, najdynamiczniej się rozwijające i można by tak dalej….

Popularny wśród mieszkańców i turystów rejs po rzece Huangpu . Rejs w światłach wielkiego miasta 🙂

Stara dzielnica kolonialna Bund.

Ciekawa ekspozycja muzealna ulokowana została w wieży telewizyjnej, Oriental Pearl Tower ukazuje historyczne sceny z życia Szanghaju i Chin.

Zabytkowa dzielnica chińska w Szanghaju.

Linia kolei magnetycznej.

W 2011 roku po raz kolejny wybrałam się w podróż do Chin odwiedzając Makau i Hongkong. Zapraszam na oddzielną relację z tego wyjazdu.

Makau

Hongkong 2011 r.

Do Chin chciałabym jeszcze pojechać aby zobaczyć wspaniałe Parki Narodowe.

Dodaj komentarz