
Kiedy myślałam o wyjeździe do Wietnamu najważniejszym miejscem, do którego chciałam pojechać to była zatoka Ha Long. Zobaczenie dawnego Sajgonu to też dobry pomysł. No to dalej jakoś się poskłada. Do Wietnamu dotarłam z Kambodży w 2012 r. przepływając promem rzekę Mekong.

Nowo powstała religia Wietnamu (bo dopiero w latach 20-ch XX w.), ma największy ośrodek swojego kultu w Wietnamie południowym. Nieopodal miejscowości Tay Ninh wybudowana została Wielka Świątynia Cao Dai. Kaodaizm jest wyznawany głównie przez ludność Wietnamu, w kraju i za granicą.
Wietnam, jak każdy kraj ma w swojej historii momenty dramatyczne. Wojna wietnamska jest jeszcze wciąż żywa w pamięci tutejszej ludności. Podziemne tunele odegrały znaczącą rolę w walce z wojskami amerykańskimi. Jednymi z nich są tunele Cu Chi. Można do nich wejść i pokonać jedną z podziemnych ścieżek (tylko mężczyźni ). No i gabaryty też się liczą. Wietnamczycy to drobny naród w porównaniu z np. Polakami.

Miasto Ho Chi Minh, dawny Sajgon, zostało założone jeszcze za czasów khmerskich. Przez lata było centrum handlowo-przemysłowym. Obecnie jest największym miastem i portem Wietnamu. Dobrze zachowana zabudowa dawnej luksusowej dzielnicy kolonialnej, odtwarza klimat tego miejsca. Jednak nowoczesne wieżowce budowane dookoła, wdzierają się w krajobraz tak szybko, jak dynamicznie rozwija się to miasto.


Teatr miejski

Katedra Notre Dame 


Taka mała przyjemność, sajgonki w Sajgonie popijane piwem Sajgon
Dien ngoc Hoang, Pagoda Jadeitowego Cesarza, świątynia taoistyczna wybudowana przez społeczność kantońską. Piękna, klimatyczna, zachęca do zadumy.

Samolotem z Ho Chi Minh, lecę na północ Wietnamu by zobaczyć mój główny cel tej podróży, zatokę Ha Long. Ten krasowy krajobraz z około dwoma tysiącami skał wyłaniającymi się z morza, fascynował mnie zawsze. Jest dla mnie kolejnym cudem przyrody.




Po zatoce Ha Long można pływać dzień, dwa i więcej ale nie sposób się nasycić tą różnorodnością krajobrazu. Za każdym następnym szeregiem skał wyłania się nowy, coraz to inny widok.

Na obrzeżach pól uprawnych napotykam grobowce zmarłych. Jak się dowiedziałam, Wietnamczycy chowają swoich najbliższych nieopodal domostw, by zachować z nimi bliskość.

Oglądnięcie przedstawienia Xem Bieu Dien, teatru lalek na wodzie było dla mnie zaskakującym wydarzeniem. Nigdy wcześniej nie widziałam takiego oryginalnego pomysłu. Jednak w takim klimacie, gdzie są tak intensywne opady deszczu, że wylewają rzeki, teatr lalek na wodzie powstał już setki lat temu.
Świątynia Literatury, najstarszy zespół świątynny w Hanoi, stolicy Wietnamu. Powstał w XI wieku na cześć chińskiego filozofa Konfucjusza. Jest też najstarszym zachowanym obiektem architektonicznym tego miasta.

Pawilon Khue Van Cac, czerwona pagoda podtrzymywana przez cztery filary jest symbolem Hanoi. Widnieje także na jednym z wietnamskich banknotów. Ciekawostka, wietnamska waluta jest drukowana na plastikowych arkuszach, które są prawie niezniszczalne. Już kilka państw na świecie właśnie takie plastikowe banknoty posiada.




Położone w samym centrum Hanoi jezioro Hoan Kiem jest związane z miejscową historyczną legendą. Chętnie odwiedzane przez mieszkańców stolicy jest nie tylko miejscem wypoczynku, ale też i kultu religijnego. Czerwonym drewnianym mostem można przejść na wysepkę pośrodku jeziora, na której wybudowana jest świątynia Den Ngoc Son, świątynia Jadeitowej Góry. W jeziorze żyją żółwie wodne, a jednego z nich wypchanego, umieszczono w świątyni w gablocie. Czerwony most został nazwany Mostem Słonecznego Promienia, The Huc. W nocy jest ładnie oświetlony.


Wietnam jest bardzo pięknym krajobrazowo państwem z ciekawymi zabytkami. Kulturowo i religijnie zbliżony do Chin i Azji wschodniej. Podróżuje się tutaj bez problemu. Dla mnie i dla innych turystów, z którymi rozmawiałam, największym problemem był nieustanny ruch komunikacyjny. Nikt nie zwalnia przed przejściem dla pieszych, nie zatrzymują się na światłach. Jak chcesz przejść przez ulicę na drugą stronę, po prostu trzeba wejść i iść. Setki skuterów niczym rzeka opływają przechodnia na drodze przez którą przechodzi. Przechodzień nie powinien zmieniać tępa marszu, ani w żadnym wypadku się zatrzymywać. Było to bardzo stresujące doświadczenie ale nigdy nie przytrafił mi się żaden wypadek. Skutery omijały mnie precyzyjnie.
































