
Do Stanów Zjednoczonych wybrałam się po tym jak zostały zniesione wizy dla Polaków. To czwarte co do wielkości państwo na świecie z niesamowicie pięknymi zakątkami przyrody i wieloma kultowymi metropoliami. Zwiedziłam kilka wybranych miejsc tych, które dla mnie wydawały się najbardziej charakterystyczne i ciekawe.
Nowy Jork po prostu trzeba zobaczyć. Myślę, że to najbardziej rozpoznawalne miasto na świecie.






Na granicy Nevady i Arizony została zbudowana w 1936 roku potężna, betonowa zapora na rzece Kolorado. W momencie powstania była największą tamą na świecie.


Jednym z najważniejszych przyrodniczych miejsc USA jest Park Narodowy Wielkiego Kanionu. Wielki Kanion Kolorado, przełom rzeki Kolorado.





Kolejnym z parków USA, który udało mi się zobaczyć był Park Narodowy Doliny Śmierci. Nazwa Death Valley intryguje, a także przestrzega przed tym najgorętszym miejscem w Stanach.
Kolorowe wzgórza Artists Palette zachwycają barwami powstałymi w wyniku utleniania występujących w tutejszych skałach związków chemicznych.
Badwater, wyschnięte słone jezioro, które leży w najniżej położonej depresji kontynentu północnoamerykańskiego.




Bishop jedno z wielu tradycyjnych miasteczek leżących na mojej trasie.

Jadąc w stronę Sacramento podróżuję wzdłuż pasma Gór Sierra Nevada i Parku Yosemite.


Sacramento było jednym z głównych miejsc koordynujących działania „wielkiej gorączki złota ” jaka zapanowała w XIX w. w USA. Dyliżanse, karawany i pierwsze wagony kolei transkontynentalnej z poszukiwaczami złota wyruszały właśnie stąd. Pamiątką po tych szaleńczych latach pozostało Old Sacramento.

Old Sacramento

San Francisco.






Niesamowite przybrzeżne klify z dziką przyrodą, czarujące plaże z białym piaskiem, na których wylegują się foki, enklawa najbogatszych ” 17 Mile”, klimatyczne restauracje z tarasami wchodzącymi w morze to tylko zarys atrakcji Monterey. Stąd rozciąga się dzikie wybrzeże Kalifornii – Big Sur kraina szczególnej fauny i flory.



