
W Argentynie byłam w 2016 r. przy okazji zwiedzania od strony Brazylijskiej wodospadu Iguazu, który jak wiemy leży na granicy obu tych państw. W Puerto Iguazu byłam tylko przez jeden dzień i mam nadzieję, że do Argentyny jeszcze przyjadę by zobaczyć znacznie więcej.
Po stronie Argentyńskiej aby dotrzeć do samego wodospadu, korzysta się z kolejki wąskotorowej. Kolejka kursuje co pół godziny, przejazd jest w cenie biletu wstępu na teren Parku Iguazu. Przejażdżka trwa około pół godziny.
Rzeka Iguazu przepływająca przez brazylijski płaskowyż Planalto Meridional w momencie dotarcia do progu wodospadu rozciąga się na szerokość 2 kilometrów. Po stronie Argentyńskiej przepływa 80% wodospadu. Aby dotrzeć do środka kipieli Diabelskiego Gardła, trzeba podejść pomostami wiodącymi nad rzeką. Sam spacer pomostami jest dużą frajdą. Można obserwować wiele zjawisk fauny i flory.




Dzień wcześniej oglądałam wodospad od strony Brazylijskiej. Moim zdaniem strona Argentyńska jest dużo ciekawsza. Wodospad Iguazu jest niepowtarzalnym cudem przyrody, a możliwość docierania w różne jego meandry to niesamowite przeżycie.

Następnie wracam kolejką do miejsca, w którym zaczyna się druga część pomostów. Tym razem kładki przechodzą przy niżej położonych progach wodospadu. Trasa ta jest dłuższa ale przyjemnie otoczona roślinnością.



Zdecydowałam się na rejs pontonem pod wodospady. Motorowym pontonem podpływa się do miejsca gdzie czuje się pęd spadającej wody. Krople spadającej wody zalewają nas i cały ponton. Obsługa pontonu jest profesjonalna. Dobrze orientują się do jakiego momentu można dopłynąć by było bezpiecznie. Do progu podchodzimy dwa razy. Adrenalina niesamowita. Jesteśmy całkowicie mokrzy. Wtedy płyniemy w inny rejon wodospadu. Przy kolejnej odnodze, masy spadającej wody ogłuszają nas z daleka, a my tam mkniemy:). Fajne przeżycie. Dodam, że rozdawane są torby wodoodporne na prywatne nasze rzeczy. Można robić zdjęcia do momentu gdy obsługa pontonu poda sygnał aby schować aparaty i to jest ten moment, od którego się moknie.


Na terenie Parku Narodowego Iguazu po Argentyńskiej stronie widziałam małpy wełniaki brunatne, kapibarę w zaroślach rzeki, żółwie, kolorowe ptaki i motyle. No i oczywiście sporo ryb. Spędziłam tutaj około ośmiu godzin, nie spiesząc się można wszystko zobaczyć, odpocząć i coś zjeść. To był jeden z perfekcyjnych dni mojego życia.

wełniak brunatny 






















