
Brazylia to państwo wielkości kontynentu Europejskiego. Rozległe nieprzejezdne tereny, dżungla, mokradła. Dlatego po Brazylii się praktycznie nie jeździ, po Brazylii się lata :). A co ja obleciałam zobaczcie:).

Salvador da Bahia jest pierwszym miastem założonym przez Portugalczyków w tutejszej koloni w 1549 r. Było pierwszą stolicą Brazylii i głównym portem handlu niewolnikami. Aktualnie jest czwartym co do wielkości miastem. Jest centrum kultury afro-brazylijskiej, jej kuchni, muzyki i sztuki.

Na półwyspie Itapagipe, na Świętym Wzgórzu- Colina Sagreda wybudowano kościół Nosso Senhor do Bonfim. Kościół Naszego Pana Dobrej Śmierci jest wyjątkowo czczony przez katolików i wyznawców religii condomble, jako miejsce cudownych uzdrowień.

Najpiękniejsze plaże na świecie są właśnie w Brazylii. Jedną z nich jest plaża Barra, która zaczyna się od twierdzy – latarni morskiej Farol da Barra. Plaża Barra jest jedną z nielicznych plaż w Brazylii skierowanych na zachód. Tutaj można oglądać zachód słońca nad morzem. Mnie osobiście zachwyciła plaża Armacao, która ciągnie się kilometrami wzdłuż osiedli mieszkalnych pobudowanych nad brzegiem Oceanu Atlantyckiego. Po promenadzie nadmorskiej mieszkańcy jeżdżą na rowerach i uprawiają jogging.

wyznawcy condomble 

W dzielnicy portowej można dokonać zakupów świeżych ryb i owoców morza prosto z kutra lub na pobliskich straganach. Ciekawym miejscem handlowym jest Mercado Modelo, której budynek był dawniej siedzibą urzędu celnego. W Mercado Modelo można kupić pamiątki w postaci tradycyjnych stroi bahijskich, koronek oraz rękodzieła artystycznego.

Elevador Lacerda 
Salvador da Bahia jest położone na skalnym uskoku, dzielącym dolne miasto Cidade Baixa od górnego Cidade Alta o 85 m. Aby pokonać tą skarpę w 1873 r. wybudowano miejską windę Elevador Lacerda. Wjeżdżając windą przenosimy się w kolonialną dzielnicę Pelourinho z jej częścią barokową, perełkami portugalskiej architektury.



Largo Terreiro de Jesus to ważny dla mieszkańców plac o znaczeniu historycznym i kulturowym. Przy placu mieści się Bazylika Katedralna oraz dawne kolegium jezuickie.
Largo Terreiro de Jesus to również miejsce gdzie znajduje się Muzeum Sztuki Afro-brazylijskiej. Przed muzeum napotykam grupę ćwiczącą capoeire przy dźwiękach bębnów. To przecież Salvador da Bahia jest miejscem skąd wywodzi się ta sztuka walki.
Muzeum Sztuki Afro-brazylijskiej.


Fasada kościoła św. Franciszka 


Kościół i klasztor św. Franciszka jest perełką portugalskiej architektury. To przepych złota, azulejos, cennych obrazów, rzeźbionych mebli wykonanych ze szlachetnego drewna, malowideł na ścianach i sufitach. Dodam, że bogaty jak większość kościołów, klasztorów pod patronatem Świętego Franciszka, które widziałam na świecie.


Od franciszkanów idę uroczymi brukowanymi uliczkami z kolorową zabudową do placu Pelourinho, miejsca targu i pręgierza zniewolonej czarnej ludności afrykańskiej.

Plac targowy Pelourinho ( pręgierz )to miejsce handlu niewolnikami i miejsce gdzie odbywało się biczowanie niewolników. Przy placu mieści się kościół Czarnego Różańca, Rosaria dos Pretos.
Z tak bardzo barwnego zakątka Brazylii jakim jest Salvador da Bahia, wylatuję do Manaus, serca Amazonii.

Dotarłam do Manaus i jadę nad Amazonkę, a dokładnie nad Rio Negro. To rzeka Rio Negro przepływa obok Manaus. Płynąc z nurtem rzeki docieram do miejsca, do którego dopływa druga odnoga Amazonki – Salimoes. Obie rzeki różnią się od siebie kolorem spowodowanym różną zawartością składników mineralnych i osadów, a co najważniejsze temperaturą. Różnica temperatur powoduje, że oba nurty płyną jakiś czas obok siebie nie mieszając się.

Po olbrzymiej rzece Rio Negro mknę kilkunastoosobową szybką łodzią motorową. Wpływając w niewielkie już rzeczne odnogi, przesiadam się na małą kilkuosobową, płaskodenną. Tylko taką małą łódką można przepłynąć w głąb dżungli amazońskiej, gdzie przez parę dni poznawać będę specyfikę życia w lesie deszczowym.

Wędrówki po lesie deszczowym są pasjonujące. Przewodnik co chwilę pokazuje nowy okaz fauny lub flory. Tak egzotyczny dla mnie. Węże, ptaszniki, mrówki, pająki i każde z nich może być niebezpieczne dla człowieka.

Któregoś popołudnia wypływamy na ryby, a konkretnie na piranie. Więc jako przynętę zabieramy mięso z kurczaka. Zgodnie z wędkarską sztuką, na haczyk nakładamy kawałek mięsa, wrzucamy haczyk do wody, a kijem bijemy o jej powierzchnię. Takie „okładanie” wody wzbudza zainteresowanie piranii. Połów udany, kolacja dzisiaj będzie :).

udany połów piranii 
młody kajman

Po Amazonii przemieszcza się pływając. Jeśli ktoś ma długą odległość do pokonania korzysta z dużych kilkupiętrowych promów. Takim promem można płynąć przez kilka dni. Wtedy podróżny dostaje do dyspozycji hamak podwieszony na jednym z pokładów. Leżąc leniwie w hamaku……płyniesz.

Niecodziennym przeżyciem była dla mnie kąpiel z różowymi delfinami. Inie amazońskie żyją wyłącznie w słodkich wodach Amazonki i Orinoko. Jak to bywa z ciekawskimi delfinami, są łatwe do nauki. Tubylcy nauczyli je, że gdy przypływają na dźwięk gwizdka, dostają w nagrodę ryby. Przyzwyczaiły się już nawet do tego, że wokół nich pływa turysta, który musi dotknąć i pogłaskać. Jak będą najedzone to nie przypłyną, a jak coś im się nie spodoba to natychmiast znikną. Co tam piranie, wandelie, piraruku i inne tam- musiałam je pogłaskać i już: ).


piraruku 
wiktoria królewska

Most wantowy na Rio Negro połączył miasto Manaus z Irandubą. Jest najdłuższym mostem w Amazonii, mierzy 3595 metrów. Został otwarty w 2011 r.

Zaprojektowany przez Gustawa Eiffela miejski targ w Manaus powstał w czasie boomu kauczukowego. Jego żeliwną konstrukcję przywieziono z Europy. Od 1883 roku jest centralnym punktem handlu żywnością pochodzącej z Amazonii. Ryby słodkowodne, owoce tropikalne, warzywa i przyprawy przypływały z całej Amazonii do portu leżącego nieopodal miejskiego targu Adolpho Lisboa.

Pod koniec XIX wieku boom kauczukowy wywołał intensywny rozkwit największego miasta Amazonii – Manaus. Powstawało centrum kulturalno – rozrywkowe, budowano pałace i bogate kamienice. W 1896 roku zbudowano Teatro Amazonas – opera i teatr. Budynek neorenesansowego teatru został bogato ozdobiony marmurami, mozaikami, malowidłami i żyrandolami. Materiały budowlane sprowadzono z Europy, a do wykończenia zatrudniono sławnych artystów. Najsławniejsi aktorzy i śpiewacy operowi przybywali na występy do serca Amazonii.

Na placu Sao Sebastiao przed Teatro Amazonas została ułożona mozaika, która falistymi wzorami przedstawia spotkanie obu rzek Rio Negro i Rio Solimoes. Wykończenie promenady przy Copacabamie w Rio de Janeiro zostało zainspirowane właśnie mozaiką z placu Sao Sebastiao. W centralnym punkcie placu stoi pomnik Abertura dos Portos. Symbolika pomnika odnosi się do czterech stron świata, a dokładnie czterech kontynentów Afryki , Azji, Ameryki i Europy.



zakola rzeki Iguazu
Z zielonej Amazonii wylatuję na południowy kraniec Brazylii do Foz do Iguacu.

Lecąc samolotem obserwuję przez okno meandry wijącej się rzeki Iguazu, płynącej przez wyżynę brazylijską. W miejscu, w którym napotyka progi skalne znika w czeluści wodospadu. Nad zieloną okolicą unosi się biały dym, kropel wody rozbijanych o bazaltowe skały. Wodospad Iguazu ma szerokość 2 km i składa się 275 progów skalnych. Dla mnie niepodważalny cud natury.

Strona Brazylijska pozwala podziwiać wodospad w sposób ogólny, widokowy. Udostępnia też 80 m kładkę, którą można podejść bliżej progu Diabelskiego Gardła. A więc idę ! Potężny huk z pędem opadającej wody ogłusza, skłębione chmury wody zalewają twarz. Jest pięknie 🙂
Jednak warto wybrać się na stronę Argentyńską, po której leży 80 % wodospadu. Można podejść pomostami ponad niektóre progi i przyjrzeć się dokładniej poszczególnym częściom wodospadu. Byłam, widziałam i opisałam, zapraszam do mojego opisu Argentyny.




Podczas spaceru przy wodospadzie towarzyszą mi ostronosy, a z gałęzi spoglądają tukany. Będąc tutaj widziałam jeszcze wełniaki i dzioborożce. ( więcej zwierząt napotkałam po argentyńskiej stronie ) Aby zobaczyć bogatszy obraz tutejszej fauny można się wybrać do parku ptaków – Parque de Aves. Jednak są tam zwierzęta w niewoli. Park nagłaśnia problem ginących gatunków ptaków.

papuga symbol Brazylii 
ostronos
Następnym celem mojej podróży jest Rio de Janeiro.

Wzgórze Corcovado wznosi się 710 metrów ponad bajkowo położonym miastem Rio de Janeiro. Na szczycie tego granitowego wzgórza, do którego najwygodniej dostać się koleją szynowo-linową, stoi 38 metrowy posąg Chrystusa Odkupiciela. Ze szczytu rozciąga się niesamowity widok na piękne fragmenty miasta.

Nie udało mi się „dopchać” do zdjęcia na schody znajdujące się przed Chrystusem Odkupicielem. Lepiej poszło mi ze schodami Escadaria Selaron. Kolorowy punkt, o który warto zahaczyć podczas zwiedzania miasta.



Stadion Maracana


Hipodrom punkt obowiązkowy podczas Karnawału
Rzymskokatolicka Katedra Świętego Sebastiana jest śmiałym projektem architektonicznym. Wybudowana w kształcie stożka miała symbolizować święte wzgórza, piramidy Indian. Jest formą hołdu złożonego rdzennej ludności obu Ameryk.



Zmierzając do Bulwaru Olimpijskiego nie sposób pominąć miejsca, które będzie jeszcze przez lata niezwykłą pamiątką po Igrzyskach w 2016 r. Wykonany przez artystę Eduardo Kobra przed mistrzostwami świata mural jest prawdopodobnie największym muralem na świecie. Mierzy 15 m wysokości i 190 m długości.

Leżąca w dzielnicy Copacabana, plaża jest najbardziej rozpoznawalną z plaż Rio de Janeiro. Ciągnie się 4 km. Na Copacabanie organizowane są imprezy rozrywkowe, koncerty, rozgrywki sportowe. Spacerując promenadą nadmorską Copacabany mijam półwysep z budynkami bazy wojskowej oraz fortu obronnego i dochodzę do kolejnej znanej plaży Ipameny. Trochę bardziej snobistycznej, z pięknym widokiem na wzgórze Dwóch Braci.



Aby dostać się na wzgórze Głowa Cukru wjeżdżam kolejką linową, której pierwszy przystanek to Moroo da Urca – super punkt widokowy. Tutaj uświadamiam sobie jak bajkowo położone jest to miasto. Rio de Janeiro to zatoczki z urokliwymi plażami, półwyspy i kolejne urokliwe zatoczki z plażami, klify, urokliwe wzgórza, pagórki i kolejne zatoczki z kolejnymi plażami:).

Marmozety są chyba „najsłodszymi” małpkami świata. Niewielkie, dorastają tylko do 37 cm z uroczymi kępkami sierści w okolicy uszów.

Głowa Cukru to skała mierząca 396 metrów z opływowymi stromymi stokami. Super miejsce wspinaczkowe, pozostali muszą skorzystać z kolejki linowej. Wjeżdżając na to cukrowe wzgórze mam tylko jeden problem, w którą stronę skierować obiektyw?

Jestem zwolenniczką ogrodów botanicznych. Jeśli mam na to czas i taką możliwość to staram się je odwiedzać w różnych zakątkach świata. Ten w Rio de Janeiro na pewno zasługuje na uwagę. Został założony w 1808 roku przez króla Portugalii Jana VI. Pierwotnie w ogrodzie aklimatyzowano przydatne rośliny – przyprawy z Indii Zachodnich ( pieprz, gałkę muszkatołową, cynamon ). W ogrodzie występuje 6500 roślin, niektóre z nich są zagrożone wyginięciem. Ogród jest pięknie położony u podnóża szczytu Corcovado. Jego rozległe tereny przecinają palmowe aleje i cieki wodne.




ogród orchidei


Brazylia to wymarzony kierunek do podróżowania. Kiedyś dzika i niedostępna z postępem cywilizacji odsłania swoje najpiękniejsze zakątki. Cuda natury- wodospad Iguazu, Amazonia, magiczne plaże wśród niewiarygodnych wzgórz. Brazylia ma opinię niebezpiecznego państwa dla turystów i na pewno tak jest, jeśli nie zachowa się wystarczającej ostrożności. A podstawowe zasady ostrożności należy zachowywać właściwie w każdym państwie. Mnie w Brazylii nie spotkało nic nieprzyjemnego. Byłam tu w 2016 r. do domu zabieram same wspaniałe przeżycia.



























































































