Indie

W 2008 roku wybrałam się w podróż po Półwyspie Indyjskim. Zwiedziłam Nepal ( zapraszam do opisu ), a teraz czas na Indie. Zaczynam od Delhi stolicy Indii.

Czerwony Fort to kompleks pałacowo-forteczny wybudowany przez Szahdżahana w 1648 r. u brzegu rzeki Jamuny.

Pawilon wykonany z płyt marmurowych zdobionych kamieniami szlachetnymi.

Główny Meczet w Delhi, meczet piątkowy- Jama Masjid wybudowany przez Szahdżahana w XVII w. jest największą muzułmańską budowlą sakralną w Indiach.

Memoriał poświęcony Mahatmie Gandhiemu w New Delhi, Raj Ghat. Płyta z czarnego marmur położona została w miejscu kremacji Mahatmie Gandhiego, po śmierci w 1948 r.

Qutub Minar ( Kutb Minar ) minaret z XIII w. wzniesiony z czerwonego piaskowca. Mierzy 73 m wysokości, podstawa o średnicy 14 m, szczyt 3 m średnicy. Całkiem okazały. Kiedyś można było na niego wchodzić. Jednak po tym jak stał się ulubionym miejscem samobójców, zamknięto do niego wejście.

Droga przez Indie to wielka przygoda. Nigdy nie wiadomo co się wydarzy.

Miasto Vanarasi ( Wanarasi ) jest świętym miastem dla wyznawców hinduizmu i buddyzmu. Pragnieniem wyznawców tych religii jest tutaj umrzeć i zostać skremowany na tutejszych ghatach.

Tuż przed świtem idę nad rzekę Ganges. W Wanarasi o tej porze nie można tu być samemu. Spotykam wiele grup pielgrzymkowych. Wszyscy świętują, modlą się i śpiewają. Wierni wchodzą do Gangesu, dokonują ablucji – kąpieli oczyszczających, wychodząc z tej świętej rzeki nakładają nowe, czyste ubrania. Są oczyszczeni i uzdrowieni.

O świcie nad Gangesem wiele się dzieje. W wodzie trwają ablucje. Na ghatach trwają kremacje zmarłych. Spalone prochy zostają wrzucone do Gangesu. Część z popiołu zbierają dzieci. Popiołem namaszczą się święci mężowie i jogini. Jogini prowadzą właśnie zajęcia z jogi,… o świcie nad Gangesem.

Wszyscy wierni są na schodach wiodących do rzeki, ghatach. Przybyli tutaj turyści pływają łódkami po Gangesie obserwując ghaty. Moja łódka dopływa do brzegu. Na schodach przyrządzają poranną kawę. Piję słodką kawę z mlekiem i przyprawami. Ja nie słodzę kawy ale w Indiach czasami nie ma wyboru.

Idąc wąskimi uliczkami Wanarasi, co chwilę napotykam przeróżne kapliczki, świątynie, mijam krowy, handlarzy rozpoczynających codzienną pracę i golibrodów. O świcie w Wanarasi nie można się nudzić ;).

Stupa Dhamekh

Nieopodal Wanarasi w miejscowości Sarnath mieści się Park Jeleni – miejsce pierwszego kazania Buddy skierowane do pięciu ascetów. W miejscu kazania w 249 r p.n.e. wybudowana została upamiętniająca to wydarzenie 34 metrowa stupa Dhamekh.

Nieopodal stupy Dhamekh jest jeszcze kilka innych świątyń, które odwiedzam. Buddyjska świątynia Mulagandhakuta Vihara, świątynia dźinistów z malowidłami japońskiego malarza Kosetsu Nosi oraz buddyjska świątynia wykończona w stylu japońskim, ufundowana przez ludność japońską.

Z Wanarasi wyjeżdżam pociągiem. Dworzec kolejowy dostarcza niemało wrażeń. Małpy, dzieci, szczury biegające po torach, a ja czekam na peronie na opóźniony już kilka godzin pociąg. Z oddali słychać ogłuszający i wciąż powtarzający się gwizd, po kilku minutach już wiem. To maszynista gwiżdże z lokomotywy poganiając krowę, która spokojnie idzie przed pociągiem wzdłuż torów kolejowych. Pociąg zatrzymał się na peronie, krowa poszła dalej.

Czerwony Fort w Agrze jest położony nad rzeką Jamuną w północno-zachodnim krańcu ogrodów Szahdżahana, otaczających Taj Mahal. Został zbudowany w XVI w. Dwudziestometrowej wysokości mury obronne otaczają kompleks pałacowo-forteczny zbudowany z czerwonego piaskowca.

Z balkonu Czerwonego Fortu uwięziony przez syna Szahdżahan, spoglądał na mauzoleum swojej ukochanej żony Mumtaz – Taj Mahal .

Pawilony pałacowe, balkony, kolumnada wykonane są z jasnego marmuru zdobionego ornamentami szlachetnych kamieni. Takie wykończenie powtarza się w obu Czerwonych Fortach, w ten sposób zostało też ozdobione mauzoleum Tadź Mahal ( Taj Mahal ).

Od przekroczenia bramy zwanej „wrotami do Raju” kontempluję widok nie spiesząc się z podejściem do mauzoleum. W promieniach wschodzącego słońca Taj Mahal ( Tadź Mahal ) wygląda perfekcyjnie. Między innymi dla tego widoku wybrałam się do Indii.

Nie ma to jak z okna hotelowego obserwować rezusy na basenie. Ale w moim rankingu wielbłąd na autostradzie jest najwyżej :).

Fort Amber

W miejscowości Amber, w indyjskim stanie Radżastan został wzniesiony przez władców społeczności radźpuckiej potężny fort obronny. Właściwie jest to cały kompleks pałacowo-obronny. Fort Amber został zbudowany na wzgórzu, na wyższej górze ponad pałacem wzniesiono warownię Nahargarh, do której z pałacu wiedzie podziemny tunel ewakuacyjny. Na otaczających twierdzę wzgórzach rozciągają się mury obronne. Poniżej pałacu, nad jeziorem Maota zaopatrującym pałac w wodę, zbudowano ogrody Dilaram Bagh.

Na zwiedzanie do Fortu Amber wybieram się z samego rana. Przy najniżej położonej części kompleksu stoi szpaler pięknie wymalowanych słoni. Pod górę do pałacu turyści wwożeni są na słoniach. Wjeżdżając przez bramę do pierwszego kwartału słychać muzykę z bębnów i fletów. To taka magia Indii.

O słonie w Radżastanie bardzo się dba, kornacy są z nimi zżyci. Każdy ze słoni może wchodzić z turystami do fortu tylko 4 razy. Dlatego trzeba być tu rano.

Fort Amber został zbudowany z stylu łączącym elementy architektury indyjskiej i mogolskiej.

Pałac Jal Mahal zbudowany został na wodzie, na sztucznym jeziorze Man Sagar. Pałac ma 5 pięter. Niektóre z nich są pod wodą.

Każdy znajdzie tutaj swój znak zodiaku.

Obserwatorium astronomiczne Dźantar Mantar powstało w XVIII w. z inicjatywy maharadży Sawai Jai Singha II, miłośnika architektury, matematyki i astronomii. W obserwatorium znajduje się największy na świecie zegar słoneczny i astrolabium.

Jaipur jest stolicą Radżastanu i siedzibą maharadży. Nazywane różowym miastem. Wiele budynków wybudowanych tutaj zostało obłożone różowym piaskowcem.

Pałac miejski w Jaipurze, w stylu radźpucko-mogolskim. Do dziś jest siedzibą maharadży.

Symbol Jaipuru Pałac Wiatrów. Zbudowany przez maharadże Sawai Pratapa dla swoich kobiet. Posiada 953 balkonów obudowanych transenną. Pozwalało to damą dworu przyglądać się miejskim wydarzeniom, im samym pozostając niewidocznymi.

Pałac Wiatrów Hawa Mahal

Z północnych Indii przelatuję samolotem do Madrasu, Chennai, Ćennaj – stolicy Tamilnadu. Teraz będę zwiedzać część południowych Indii.

Kościół św. Tomasza w Ćennaj został wybudowany w miejscu grobu apostoła i nosi jego imię. Tutaj prawdopodobnie znajdują się też jego szczątki.

W miejscowości Kanchipuram odwiedzam Kanchi Kailasanathar, hinduistyczną świątynię w stylu Tamilnadu. Tamilski styl architektoniczny podoba mi się najbardziej w świątyniach hinduistycznych.

Zespół świątynny Ekambaranathar poświęcony Siwie składa się wielu świątyń i posiada 10 000 kolumn. Jest największym hinduistycznym kompleksem świątynnym w Indiach.

Myśląc o wyjeździe do Indii zawsze miałam gdzieś w pamięci słonie, które „błogosławią” wiernych trąbą. Otóż „błogosławieństwo” trąbą otrzymuje się podając pieniążek słoniowi. Za to podając banana dostrzega się blask w oku tego niesamowitego zwierzęcia. Pieniążek słoń natychmiast oddaje kornakowi, z banana natychmiast zjada.

Narodziny Gangesu

Następny kompleks świątynny odwiedzam w miejscowości Mahabalipuram położonej nad Zatoką Bengalską. Niestety sprzyjająca mi do tej pory pogoda, zmieniła się w ulewny cyklon. Brnę w deszczu, nie poddaję się. Jedyny plus, nie mam konkurencji wśród turystów:).

Płaskorzeźba Zesłanie Gangesu, Narodziny Gangesu, ma długość 30 metrów i 10 wysokości. ( Aura przedstawia mi tę inscenizację w realu. ) Kawałek dalej na niewielkim płaskowyżu leży pod kątem 45′ olbrzymi głaz, który jest nazwany kulką maślaną Kriszny, Kamień Boga Nieba. Jego położenie sugeruje jakby miał zaraz się stoczyć.

Świątynie typu ratha, Pięć Wozów- śiwaickie świątynie wykute z jednego bloku skalnego.

Auroville

Dojechałam jeszcze do Auroville, utopijnej społeczności, która dla mnie jest jednak mało wiarygodna. Wnioskuję z tego co sama widziałam.

Pondicherry, okruchy francuskiej kolonii. Kościół Sacre-Coeur, bien sur!

Kończę podróż po Indiach. Jestem szczęśliwa, że tutaj byłam i trochę zawiedziona pogodą. Po drodze na lotnisko w Madrasie wiele dróg nieprzejezdnych. Wylatuję z ulgą, lecę na Sri Lankę, mojego ostatniego celu tej podróży. Zapraszam na Sri Lankę :).

Kościół Sacre-Coeur

W 2017 r. zawitałam do Indii po raz drugi w drodze powrotnej z Bhutanu. Tym razem byłam w Assamie. Muszę stwierdzić, że Indie w niektórych aspektach nie zmieniają się wcale.

W miejscowości Agyathuri nad rzeką Brahmaputrą stoi pomnik upamiętniający walki pod Saraighat w 1671 r. Była to bitwa toczona na rzece pomiędzy broniącymi się Ahomami, a Mogołami próbującymi podbić tutejsze tereny. Zwycięstwo ludu Ahom rozstrzygnęło wieloletnie spory.

Miasto Guwahati jak każda Indyjska metropolia, tętni życiem. Zatłoczone ulice, przez które przepychają się krowy, uliczne targi, tłoczno na chodnikach, psocące małpy.

W Guwahati na szczycie wzgórza Nilaczal leży świątynia Maa Kamakhya. Świątynia jest jednym z największych miejsc kultu tantrycznego, żeńskiej energii „shakti” w Indiach. Przed laty składano tutaj ofiary z ludzi. Teraz ofiarami są kozły. Jest pełna tajemniczości i zakazanych miejsc dla „niewiernych turystów” jak wszystkie świątynie hinduistyczne.

Półkulista kopuła świątyni Kamakhya oparta na podstawie krzyżowej.

Smaki Indii, uwielbiam 🙂